Emigracja

09 stycznia, 2008

Dzięki serwisom społecznościowym dowiaduję się co się dzieje ze znajomymi. I muszę przyznać, że o ile nie wierzyłam wcześniej, to teraz faktycznie muszę przyznać - większość z nich jest już zagranicą. Głównie oczywiście na Wyspach, ale zdarzają się wyjątki we Francji czy Niemczech. My sami po kilku latach wróciliśmy pół roku temu ze Skandynawii, więc wiem jak to jest tam. Chcieliśmy się natomiast przekonać jak to jest teraz tu. I już wiemy. I znowu zaczynamy się pakować. Już prawie wybraliśmy miejsce, już prawie mamy mieszkanie, już połowicznie mamy prace... Już prawie wyjeżdżamy...

I tylko dobijają mnie pytania innych znajomych "dlaczego", "po co", "czy tam będzie nam lepiej"... Tak, tam będzie nam lepiej. Może nie będzie tam aż tylu Polaków (co czasem bywa wręcz pozytywem), może znowu trzeba będzie szukać życzliwych ludzi od nowa, może przez jakiś czas będzie nam ciężko. Ale za to będziemy żyć ze świadomością, że jeśli chcemy kupić pralkę to nie wydamy całej pensji, a tylko 1/3. Że za wynajęcie mieszkania będziemy płacić tyle samo co teraz - jakieś 2000 PLN, ale zarobki będą "odrobinę" wyższe. Może nie od razu, może za jakiś czas, ale jest nadzieja na oszczędzanie, coś czego tu nie byliśmy w stanie zrobić.

Za jakiś czas będzie nas stać na dzieci, bo w tej chwili czarno to widzę. Będzie nas stać na przyloty do Polski raz na jakiś czas. I na pewno będzie nas stać na godne życie. I dlatego rozumiem wszystkich, którzy do tej pory zdecydowali się na ten krok. I rozumiem tych, którzy to rozważają. Ale nie rozumiem tych, którzy nigdy nie spróbowali życia zagranicą a jednak mówią, że tu lepiej. Jeśli tu byłoby lepiej, to nikt by nie wyjeżdżał. A jednak ciągle trwa emigracja...

Komentarze do wpisu "Emigracja":

1. pilkku napisał(a):
09 stycznia 2008, 16:04:23

a ja chce wrocic do kraju :)

2. Rajter napisał(a):
09 stycznia 2008, 16:24:47

Wszystko fajnie tylko tam zawsze jest się Polakiem czyli dziadem. Byłem, pracowałem, widziałem i wróciłem. Poza tym w Polsce się mocno poprawiło przez ostatnich parę lat. Kasa nie jest dla mnie aż takim argumentem żeby wyjeżdżać. Znając w Polsce 2 języki można spokojnie zarabiać dużo ponad średnią krajową i nie umrzeć z głodu. Ale po części rozumiem powód wyjazdu. Życzę szczęścia na emigracji.

3. Agnieszka napisał(a):
09 stycznia 2008, 16:29:17

@pilkku - ja też chciałam... I pewnie za parę miesięcy znowu będę chciała ;-) Ale wierz mi, tam mimo wszystko było lepiej ;-)

@Rajter - Wszystko zależy od tam i od pozycji jaką się zajmuje. Jakoś nigdy nie czułam się dziadem, lecz pracownikiem uczelni. Podejrzewam, że w tym środowisku jest inaczej, ale mimo wszystko tam byłam człowiekiem, przyjezdnym ale nadal człowiekiem. Tu teraz też jestem przyjezdna, ale mimo wszystko tam czułam się bardziej człowiekiem. Znam więcej niż 2 języki, może nie biegle, ale dogaduję się całkiem nieźle. Mam spore wykształcenie, mam jakieś doświadczenie... I od pół roku nie mogę znaleźć pracy - bo mam za wysokie kwalifikacje. Paranoja? Więc jednak spróbujemy szczęścia tam :-)

4. mh napisał(a):
09 stycznia 2008, 16:35:49

@Rajter
Wlasnie to nie kasa tylko sie liczy, ale ogolny standard zycia. Nawet majac do wyboru tyle samo, a nawet wiecej pieniedzy, nie bede chcial pracowac w PL, ze wzgledu jak tam jeszcze jest (i jeszcze dlugo bedzie).
A to czy sie jest uwazanym za dziada, czy nie, to zalezy od tego na jakim stanowisku sie pracuje.

5. Rajter napisał(a):
09 stycznia 2008, 23:18:32

Nie oszukujmy się - większość ludzi wyjeżdżających za granicę jedzie do pracy fizycznej. Z czasem może się im poszczęści i awansują. Jest też oczywiście grupa naukowców, lekarzy i innych osób wykształconych, których zwyczajnie brakuje - ale to już standard a nie aktualny boom a emigrację zarobkową o której mowa :)

Nie wiem, może to mi jakoś nie poszło w GB mimo, że się bardzo starałem i szukałem pracy dosłownie wszędzie. W każdym razie w Polsce mogę czuć się jak Pan. Zarabiam przyzwoicie i nie muszę ciułać żeby coś odłożyć. Stale inwestuje spore pieniądze w fundusze i takie tam. A dopiero co skończyłem szkołę średnią (wprawdzie w Niemczech ale to tak na prawdę wiele nie zmienia). Znam biegle 2 języki i zacząłem studia zaoczne. Lat dopiero 20 na karku i w Anglii nie byłem też za długo bo tylko na wakacje. Ale tutaj od ręki dostałem pracę w biurze za normalnie pieniądze.

A jeśli o standard życia chodzi - to nie mieszkam już w brudnej dzielnicy z czarnuchami (nie obrażając nikogo) tylko mogę kupić sobie dom i go spłacać przez tysiąc lat ;)

6. mh napisał(a):
10 stycznia 2008, 09:04:38

Właśnie, a ja wole kupić dom (za niewiele większą cenę) i spłacać go przez kilkanaście lat, w równie ciekawej okolicy, zamiast widoku na Wisłę, widok np. na Morze Śródziemne lub Alpy, itp.

7. pilkku napisał(a):
11 stycznia 2008, 01:19:34

a ja tam bym chciala miec dom z widokiem na Wisle i placzace wierzby. Przezylam juz kilka dobrych lat na emigracji, podobnie jak Agnieszka - jestem pracownikiem uczelni, nauczylam sie sporo i lubie ten "drugi kraj", ale chce mieszkac w Polsce. Mimo wszystko. Ale nie krytykuje tych, ktorzy wyjezdzaja. Bo do tego tez trzeba miec odwage. I niech ludzie probuja odnalezc swoje zyciowe sciezki, tu czy tam, bez roznicy.

8. Rajter napisał(a):
11 stycznia 2008, 23:35:49

Jak kto woli :) myślę, że nic więcej nie trzeba pisać ;)

Dodaj komentarz: