Nowy Rok
03 stycznia, 2008
Stary Rok skończył się dla mnie wymarzoną wyprawą do Barcelony. Tydzień w Katalonii wśród palm, Gaudiego i paelli. Po prostu pięknie! Gorzej, że Nowy Rok zaczął się choróbskiem i bezrobociem, ale może to tylko sam początek będzie taki niefartowny...
Wszystkim, którzy przez jakiś dziwny przypadek to czytają, życzę jak najlepszego 2008 roku. I wracam zdrowieć...