Święta, Święta...
22 marca, 2008
I oto kolejne święta nadeszły. Tym razem nasze pierwsze wspólne na obczyźnie. Do tej pory jakoś zawsze udawało nam się pojechać do kraju, spędzić czas z rodziną, itp. Teraz siedzimy w Szwecji i... dobrze nam tu. Znaleźliśmy kościół katolicki, w którym polski ksiądz poświęcił nam dziś święconkę, zjedliśmy żur z białą kiełbasą i jajkiem, naszykujemy jeszcze jutrzejsze śniadanie i obiad i będziemy się cieszyć swoją obecnością. W sumie święta jak święta, spokój, cisza i trochę dobrego jedzenia. Może nie do końca wszystko wyszło nam tradycyjnie (bo kto to widział święconkę bez chleba, borówek, bukszpanu, kurczaczków i baranków, a jedynie z solą, pieprzem, jajkami, białą kiełbaską... gałązką bazylii i mufinkiem? ;-) Nic nie poradzę na to, że chleba praktycznie nie jadamy... a świąteczne mufinki już były gotowe ;-) Brak makowca czy sernika na stole wynagradzamy sobie właśnie mufinami i pannacottą... Zamiast pasztetu będą paszteciki warzywne. Zamiast tradycyjnego obiadu z dwóch dań z różnymi mięsami będzie faszerowany kurczak z ryżem... Ale chyba nie o to chodzi, żeby jedzenie było tradycyjne. Bardziej chyba powinno zależeć nam na obecności tej drugiej, bliskiej osoby. Na świętach rodzinnych, a my przecież jakby nie patrzeć taką rodzinę chyba już tworzymy...? Szkoda mi jedynie, że nie możemy być razem z rodzicami w tych dniach. Ale nie da się mieć wszystkiego. Już za parę tygodni znowu ich zobaczę i znowu przez jakiś czas będziemy razem. Czas jednak przejść na wyższy poziom życia i zacząć spędzać święta z osobą, z którą spędzam życie... Czyż nie?
Komentarze do wpisu "Święta, Święta...":
1.
snufkin napisał(a):
22 marca 2008, 16:31:33
Ależ oczywiście. ^^
P.S.
Tam w Szwecji to w ogóle nie ma chleba Polskiego?
2.
Agnieszka napisał(a):
22 marca 2008, 16:32:31
@snufkin: Może i gdzieś by się znalazł, ale i tak nie jemy chleba, chyba że w formie tostów... Po prostu jakoś tak wyszło :-)
Dodaj komentarz: