Obżarstwo
23 marca, 2008
Jeden z grzechów głównych. Jeden z grzechów popełnionych przeze mnie dziś. Wszystkiemu winne jest łakomstwo i fakt, że (bez fałszywej skromności to powiem) oboje całkiem nieźle gotujemy :-) I tak oto, zamiast skromnych świąt, zamiast małych posiłków (bo po co gotować dużo dla dwojga?) obżarłam się dziś jak daaaawno... I niby wszystkiego po troszku, niby tylko jedno jajko i dwie kiełbaski na śniadanie... Niby trochę ryżu i ćwierć pieczonego kurczaczka (mniejsza ćwierć, skrzydełko i pół piersi)... Niby dwa mufinki... Niby kawałek panna cotty z truskawkowo-balsamicznym sosem... A wszystko razem sprawia, że ledwo oddycham. I nie zjadłam tego na raz! O nie! Jadłam to przez cały dzień, od rana. Ledwo żyję... Czas na gorącą herbatę (dobra na trawienie) i bezruch. Muszę choć troszkę strawić zanim wstanę z fotela :-)
A na jutro zostało co najmniej drugie tyle... Nawet sałatki nie ruszyliśmy przecież!
Komentarze do wpisu "Obżarstwo":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: