Święty Biurokracy
25 marca, 2008
Ponoć w Polsce biurokracja jest straszna. Otóż tu też nie jest tak różowo... Próbując zapisać się do pośredniaka, w każdym z trzech jego filii (nie odwiedziłam jeszcze wszystkich w mieście, ale nic straconego...) dowiedziałam się za każdym razem nowych rzeczy, które jeszcze muszę spełnić, żeby móc się zapisać. A na koniec jeszcze usłyszałam, że właściwie to po co się zapisuję, skoro nic mi to nie da? Żadnych pieniędzy mi nie dadzą, żadnego ubezpieczenia... a ogłoszenia to sama mogę oglądać w sieci. No po prostu super!
Jutro idę do następnej filii, tym razem w innym mieście, bo ponoć do tamtej to tak nie bardzo się nadaję, no chyba że się uprę. Ale i tak najpierw muszę się zapisać w swojej gminie, a potem najwyżej przenosić. Do tego dziwnym trafem nikt wcześniej mi nie powiedział, że muszę mieć specjalne pozwolenie na pracę, zgodę na szkolenie językowe i inne "drobiazgi" przez które jeżdżę w kółko jak kot z pęcherzem od jednego biura do drugiego. Nie wspominając już o tłumaczeniu papierów z jednego języka na inny, nostryfikacji dyplomów nie wiadomo po co, czy też samym szukaniu pracy - bo na to już mi czasu zaczyna brakować.
Ale nie jest źle... Już za parę miesięcy będę w stanie samodzielnie pozałatwiać wszystko w płynnym języku urzędowym, a nie zgadując czasowniki i udając, że wiem co do mnie mówią. Jeszcze tylko parę miesięcy... To już całkiem niedługo, prawda?
Komentarze do wpisu "Święty Biurokracy":
1.
snufkin napisał(a):
25 marca 2008, 23:48:38
Ależ oczywiście, szybko minie. ;)
2.
Agnieszka napisał(a):
25 marca 2008, 23:49:20
@snufkin: Dzięki :-) Słowa pocieszenia zawsze w cenie :-)
3.
snufkin napisał(a):
25 marca 2008, 23:50:27
Jeśli mogę spytać, to czemu wyjechałaś akurat do Szwecji?
4.
Agnieszka napisał(a):
25 marca 2008, 23:53:47
Serce nie sługa - chłop dostał tu robotę, a w Polsce wytrzymaliśmy zaledwie pół roku po kilku latach życia w Finlandii. Mając porównanie zdecydowaliśmy, że wolimy wyjechać i żyć na jakimś poziomie niż siedzieć w Polsce, zarabiać "kokosy" i nie mieć perspektyw. Ja się przenoszę głównie za chłopem, bo to on zarabia. Ja ciągle nie mogę znaleźć pracy - w Polsce miałam za wysokie kwalifikacje, w Finlandii nie znałam języka, może wreszcie w Szwecji się uda.
Dodaj komentarz: