No cóż
10 kwietnia, 2008
Byłam pewna, że wczoraj napisałam notkę... Byłam tego tak pewna, że się strasznie zdziwiłam, że jej tu nie ma. Powinna być. Przecież pisałam. Dziwne... No ale skoro jej nie ma, to w tej dopiszę to, co wydawało mi się, że opisałam już wczoraj. I tylko nurtuje mnie pytanie - to moja psychika nawala i tak naprawdę jej nie napisałam, czy też jakieś cuda się dzieją na moim joggerze i zwyczajnie "znikło". Może nie ten przycisk... Wszystko być może.
Z ciekawostek przyrodniczych - od poniedziałku idę się uczyć. W moim wieku to już tylko szkoły dla dorosłych zostają ;-) ale lepiej późno niż wcale ;-). Uczyć się będę języka. Tutejszego. Może się "naumiem" i wreszcie nie będę patrzeć na panią w sklepie jak ciele, gdy mówi mi, że karta nie działa albo że ten rabat to nie na ten produkt ;-). Za kilka miesięcy to ja będę mówić! Chyba, że jak zwykle mi się znudzi wcześniej i wyjdzie jak zawsze... Tak czy inaczej jest to moje małe zwycięstwo nad systemem społecznym, bo uczyć się będę za pieniądze podatników. Nic więc nie tracę, a dużo mogę zyskać.
Następna ciekawostka to fakt, że już w sierpniu będę ciocią. Wiem to co prawda już od grudnia, ale dopiero od wczoraj wiem, że będę ciocią dla osobnika płci męskiej. Czyli jednak moja wizja kupowania Młodemu kondomów nie jest pozbawiona sensu ;-) Na podryw z nim nie pójdę, ale zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami ;-) Już za parę lat będziemy razem bawić się w małego chemika, łazić po lesie tudzież grać w WoWa (jeśli jeszcze będzie istniał). Z dziewczynką musiałabym łazić po sklepach, a to nie jest moje ulubione zajęcie ;-). No i ten róż... Kto wie od jakiego wieku chłopak może chodzić w glanach i martensach? W sensie jaki jest najmniejszy możliwy rozmiar tego obuwia? ;-)
No nic, idę wymyślać następny obiad, bo jednak bratanek ani nauka nie zwalniają mnie od bycia kurą domową na pełen etat. Z przyjemnością przeczytam jakieś fajne propozycje obiadowe, bo już mi się pomysły kończą. Zapytam więc kretyńsko - a co u Ciebie na obiad?
Komentarze do wpisu "No cóż":
1.
kasia napisał(a):
10 kwietnia 2008, 15:27:00
No kto powiedział, że dziewczynki to tylko po sklepach i w różowym :P
Na obiad spróbuj risotto z pieca lub lasagne - to moje ulubione, a zarazem nie trudne przysmaki, no chyba, że Ci się już przejadło ;-)
2.
Agnieszka napisał(a):
10 kwietnia 2008, 17:32:39
@kasia: No w sumie to nikt ;-) Ale za moich czasów (;-)) inne dziewczyny to były chłopczyce i nikt nie traktował ich tak naprawdę jak dziewczyny. Raczej jak coś pomiędzy. A znając bratową to dziewczynka raczej by była typową dziewczyną ;-)
A co do obiadu - jednak dziś schabowe z ziołami. Risotto z boczkiem było przedprzedwczoraj, lasagne przedwczoraj, wczoraj spaghetti. Czas na coś polskiego ;-) Tylko co jutro? I pojutrze? I popojutrze? I tak dalej? ;-)
3.
snufkin napisał(a):
10 kwietnia 2008, 18:12:03
1) Pieczone ziemniaki w talarkach + klops + buraczki na ciepło lub zimno,
2) ryba + warzywa na parze, a do tego sos jogurtowy,
3) http://blog.snufkin.pl/2007/04/10/prawie-jak-salatka-ale-duzo-lepsza/ - może posłużyć, jako obiad ;)
A notki wczoraj nie było, historia na ten temat milczy. ;)
4.
kasia napisał(a):
10 kwietnia 2008, 18:21:04
snufkin: ta Twoja surówka wygląda apetycznie :)
Ja ostatnio próbuję drób w różnych postaciach od kurczaka w carry po w miodzie, dziś będzie w pomidorach :)
Agnieszka jeśli jeszcze chcesz pomysłów, to do ciasta francuskiego można wszystko włożyć, lub do tortilli :)
5.
snufkin napisał(a):
10 kwietnia 2008, 18:22:40
polecam przejrzeć całą kategorię "kuchnia", może nie ma tam dużo, ale jest smacznie i zdrowo. ;)
6.
Agnieszka napisał(a):
12 kwietnia 2008, 14:31:06
@snufkin: Notka była! Naprawdę! Tylko chyba jednak nie ten przycisk wcisnęłam na końcu... ;-) Zdarza się ;-) A odnośnie jedzenia to mniam! Rybkę bym zjadła... :-) Sałatki będę próbować, choć mój mężczyzna to bardziej mięsny jest niż warzywny ;-)
@kasia: Kurczak w miodzie? Przepis poproszę :-) A francuskie muszę gdzieś kupić, bo próby wyrobu domowego kończą się z reguły fiaskiem :-(
Dodaj komentarz: