Nie ja jedna jestem dziwna. To fakt potwierdzony naukowo. W poniedziałek na kurs przyszła nowa dziewczyna i jakoś tak przysiadła się do mnie. Okazuje się, że mieszkamy w tej samej okolicy, itp. itd. Co więcej też jest bezrobotną kurą domową i z nudów (oraz potrzeby zabicia czasu przed znalezieniem pracy) poszła nauczyć się języka. I co się okazuje? Mamy podobne problemy! Mimo, że ona dopiero od kilku tygodni a ja już od ładnych paru miesięcy (żeby nie powiedzieć lat...). I dziś tak jakoś wyszło, że wypuścili nas ze szkoły godzinę przed czasem. Normalny człowiek, uczeń czy inne stworzenie byłoby szczęśliwe... Ale kto powiedział, że nudząca się kobieta jest istotą normalną? Przez głowę przemknęła nam jedna myśl - rany! jeszcze jedna godzina więcej do zabicia! I co teraz?! Co by tu porobić...?!

Może i szkoła jest obowiązkiem, którego się nie kocha. Może i są ludzie, którzy z niej uciekają jak tylko mogą. Ale są też ludzie, dla których jest ona jedynym zajęciem w ciągu dnia i w imieniu nudzących się kur domowych postuluję: NIE WYPUSZCZAJCIE NAS WCZEśNIEJ Z LEKCJI! Dajcie nam szansę spędzić jeszcze trochę czasu między ludźmi, robiąc coś... cokolwiek... My się naprawdę zanudzamy na śmierć w domu. A tak chociaż mamy kontakt z innym człowiekiem. To wbrew pozorom bardzo ważne.

Komentarze do wpisu "Nuda bezrobotnej kury domowej":

1. remiq napisał(a):
07 maja 2008, 13:34:46

Spodziewałem się, że tą godzinę spędzicie pijąc razem kawę, ale ja może dziwny jestem.

2. Agnieszka napisał(a):
07 maja 2008, 13:46:44

@remiq: Byłyśmy nieco bardziej kreatywne - poszłyśmy do Urzędu Podatkowego i do Pośredniaka ;-) Taki krótki spacerek po mieście, a przy okazji pokazałam dziewczynie gdzie co załatwić. Kawa za drogo by nas wyszła, a pogoda taka śliczna, że szkoda by było jej tracić.

3. Olik napisał(a):
07 maja 2008, 15:05:16

Oj, jestem zaledwie 3 tygodnie na zwolnieniu a też mi się nudzi. Trochę sobie posprzątam, zrobię obiad a dalej co? Nawet zaczęłam czytać książkę o epokach literackich, żeby jakoś wykorzystać ten czas. Gdyby nie to, że od czasu do czasu ktoś do mnie zaGGada, to chyba bym oszalała.

4. aliceq napisał(a):
07 maja 2008, 16:05:38

dobrze ze nie macie psa, bo byscie go zagonily na smierc na dlugich spacerach ;)

5. Ika napisał(a):
07 maja 2008, 16:06:45

A podobno człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi... ;-)

6. Agnieszka napisał(a):
07 maja 2008, 16:50:46

@Ika: Też tak słyszałam, ale widać jestem za mało inteligentna żeby wymyślać zajęcia na kilka lat ;-( Może gdybym miała dziecko... ;-) Albo kupię sobie takie domki do budowania, jak kupiłaś Paskudzie :-D

@aliceq: Pewnie miałby fajnie, do czasu aż rodzice by mi go zabrali, tak jak kota... Wg nich podróże ze zwierzętami źle wpływają na psychikę zwierzaka i na pewno lepiej mu by było u nich w domu ;-)

@Olik: Chociaż możesz myśleć o dziecku, masz perspektywę, że w listopadzie będziesz mieć pełne ręce roboty... A ja wracam z kursu i zabijam czas do następnego kursu, z przerwą na sen i obsługiwanie Marcina ;-) I tak, wiem, że go rozpuściłam, ale co innego mam do roboty?! ;-)

7. aliceq napisał(a):
07 maja 2008, 16:52:56

jesli (jak wiekszosc kobiet) marudzisz na swoja wage/kondycje to mozesz zaczac biegac ;) wolniej przerabiasz teren niz na rowerze a i plusy z tego beda :D

8. Agnieszka napisał(a):
07 maja 2008, 17:13:08

@aliceq: Nie tylko marudzę, ale wręcz muszę coś z tym zrobić :-) I do biegania się zabieram od paru miesięcy. Już kupiłam buty, spodnie i sportowy stanik ;-) Znalazłam polar i koszulki do biegania. Nawet kupiłam książkę w stylu jak się zabrać do biegania, przygotować do maratonu itp. Bardzo ciekawa książka, bardzo ładnie rozpisany początek, czyli jak zacząć i przystosować swoją kondycję do nowego stylu życia ;-) I muszę przyznać, że książka bardzo ładnie prezentuje się na półce ;-) I kiedyś na pewno wezmę sobie tamte rady do serca i jakiś czas potem wezmę udział w maratonie ;-)

9. aliceq napisał(a):
07 maja 2008, 17:14:48

Jestem w stanie sie założyć, że przez najbliższe 5 lat maraton.. baa PÓŁmaraton zobaczysz co najwyżej z boku jako przypadkowy widz :> (wystarczy na motywacje? muhahaha)

10. Agnieszka napisał(a):
07 maja 2008, 17:17:04

@aliceq: Jak to dobrze, że z natury się nie zakładam, bo zawsze przegrywam ;-) A motywację zgubiłam gdzieś w przeprowadzkach... I nie tylko do biegania, ale do wszystkiego niemal w życiu, więc jakbyś gdzieś po drodze zobaczyła, to podeślij do Szwecji ;-) (jakoś nie wydaje mi się, że zobaczę maraton jako widz, nie będzie mi się chciało iść patrzeć ;-) szybciej przeczytam o nim w jakiejś książce ;-))

11. aliceq napisał(a):
07 maja 2008, 17:17:56

dlatego napisałam przypadkowy - przypadkiem wyleziesz im prosto przed nogi z niewinną minką "a coto tu się dzieje?" ;) kheheheh (sorki, głupawkę mam jakąś)

12. Agnieszka napisał(a):
07 maja 2008, 17:22:53

Tak, to jest możliwe :-D Choć z drugiej strony komu tutaj na wsi chciałoby się robić maraton... ;-) Owszem, jest jedna 7-kilometrowa ścieżka zdrowia, ale chodzą po niej głównie emeryci, a potrącenie takiego grozi śmiercią przez zlinczowanie kijkami do Nordika, więc raczej wątpię w ten maraton ;-) (głupawka wskazana, w końcu trzeba odreagować środek tygodnia ;-))

13. Olik napisał(a):
08 maja 2008, 08:54:53

To myślenie o dziecku jeszcze bardziej wydłuża czas. Bo już bym chciała mieć brzuszek, już chciałabym wiedzieć czy chłopak, czy dziewczynka. Już marzę o przytuleniu maluszka. A to dopiero 8 maja. Pół roku przede mną...

Dodaj komentarz: