Artystka?
08 maja, 2008
Ja wiem, że człowiek się całe życie uczy i że czasem nie wszystko jest wiadome i oczywiste od początku. Ale jednak gdy zaczynałam studia w Polsce to miałam przed oczami tytuł Magistra. Później w Finlandii dowiedziałam się, że jest to Master of Science, i jako takiego przyjęłam jako swojego. Wszędzie podpisywałam się jako M.Sc., skoro Finowie tak twierdzą... W końcu oni wiedzą lepiej. I wszystko było świetnie, aż do dziś, gdy to odebrałam tłumaczenie moich dokumentów. Dokumenty tłumaczone były przez tłumacza przysięgłego w Polsce. Dokładnie w Łodzi. Nie powiem przez którego, bo to by była albo reklama albo antyreklama, zależy jak na to spojrzeć. Tak czy inaczej okazało się, że wg tejże istoty nie należę do grona Masterów Naukowych, o nie :-). O dziwo należę do grona Artystów! Posiadam więc tytuł Master of Arts ;-). Nigdy nie uważałam się za artystkę. Zdolności artystyczne kończą się u mnie na umiejętności trzymania kredki w dobrą stronę oraz rozróżnianiu farby od mazaka. Muzycznie troszkę lepiej - wiem jak się trzyma gitarę i nawet coś tam brzdęknę czasem, ale niezbyt popisowo. Innych artyzmów nie kojarzę, może jestem w nich lepsza... Ale jak widać moje ukochane geografia i urbanistyka również została wcielona do tego grona i aż się boję pomyśleć co jeszcze może wejść w skład tej kategorii? Ciągle jednak tkwi we mnie przekonanie o pomyłce w tłumaczeniu, ale czyż tłumacz przysięgły nie powinien wiedzieć najlepiej kim jestem? W końcu przysięga, że jestem artystką...
Komentarze do wpisu "Artystka?":
1.
harry napisał(a):
08 maja 2008, 18:28:45
Master of Arts jest odpowiednikiem naszego magistra dla nauk humanistycznych i ekonomicznych i do tego geografia i urbanistyka są zaliczane właśnie do tej grupy :)
Master of Science jest zarezerwowany dla nauk ścisłych.
2.
Agnieszka napisał(a):
08 maja 2008, 18:40:59
I tak i nie... Tzn. być może tak jest, jednakowoż cały świat (tutejszy przynajmniej) traktuje geografię jako Science i tak mam wpisane we wszystkich papierach, gdzie sprawdzali mój dyplom. I tak też określani są geografowie na wszystkich konferencjach, w jakich brałam udział. Dlatego też zdziwiona jestem ;-) Bo o ile rozumiem rozdzielenie geografii fizycznej, społecznej i ekonomicznej, o tyle przydzielanie temu plakietki artyzmu jest już głupotą. A podążając za Wiki: "The degree is typically studied for in Fine Art, Humanities, Social Science or Theology and can be either fully-taught, research-based, or a combination of the two.", przy czym żadne z tych nie zawiera geografii ekonomicznej. Co więcej, podążając dalej tropem Wiki, M.Sc. zawiera również Urban Policy Studies, czyli coś do czego przynależy Spatial Planning and Management, czyli moja specjalizacja ;-).
3.
harry napisał(a):
08 maja 2008, 19:03:57
to jest taka dość śliska specjalizacja, bo tak naprawdę występuje w obu wersjach. chyba to zależy od uczelni. albo właśnie tłumaczenia, w przypadku nieanglojęzycznych uczelni.
zastanów się, czy to, czym się zajmujesz to bardziej planning czy management i wtedy dobierz odpowiednio: Arts albo Science :)
w każdym razie możesz spokojnie wybrać, która wersja Ci bardziej odpowiada i jej używać bez specjalnych obaw, że będzie źle.
a tak z czystej ciekawości: jak brzmi dokładnie tytuł, który musiał Pan Tłumacz przetłumaczyć? i czy miał jakoś więcej informacji na temat kierunku/specjalizacji?
4.
prz. napisał(a):
08 maja 2008, 20:40:30
Miałem ten sam problem w Irlandii. Na angielskim odpisie dyplomu (magister, archeologia) mam Master of Arts, przy czym jak poszedłem starać się o doktorat, okazało się, że to nie do końca prawda. Tu nadaje się M.A. lub M.Sc. tak czy siak po dwóch latach od zrobienia licencjatu (BA). Różnica polega na tym, że M.A. uzyskuje się po ukończeniu studiów na które składają się wykłady i konwesatoria. Aby uzyskać M.Sc. należy w ramach studiów robić "research", np. w przypadku archeologii pracować z ceramiką lub kośćmi. Z mojej rozmowy z profesorem wynikło, ze nie mogę używać żadnego z tych tytułów, ale powinienem pisać po prostu magister (co dokładnie jest opisane w konwencji bolońskiej). Tak więc teraz w CV piszę "Magister (Masters degree, 1st Class Honours)". Głupi ten system, ale ani przy M.A. ani przy M.Sc. nie broni się pracy magisterskiej, więc czemu mamy zaniżać swoje kwalifikacje?! :)
5.
Kasia Rogowska napisał(a):
08 maja 2008, 21:00:00
Na angielskiej wersji strony Twojej uczelni powinna być też informacja, jakiego rodzaju jest to Master :)
6.
Agnieszka napisał(a):
14 maja 2008, 16:40:22
@Kasia: Nie ma angielskiej strony mojego wydziału, a na stronie uczelni jest enigmatycznie napisane, że przyznają M.Sc. lub M.A. Koniec :-)
@prz. I okazuje się, że Magister to jest to. Zgodnie z odpowiedzią dziekanatu: decyzją MEN w tłumaczeniach dyplomów nie tłumaczy się tytułu. Zostaje Magister i już. Szkoda tylko, że tłumacze przysięgli o tym nie wiedzą... A chyba powinni?
Dodaj komentarz: