Szukam, szukania mi trzeba

07 czerwca, 2008

Szukam pracy. Ciągle i niezmiennie. I znaleźć nie mogę. Co z tego, że znajduję ogłoszenie. Co z tego, że odpowiem na nie. Co z tego, skoro oni odpowiedzą mi (albo i nie) w przeciągu 3-4 tygodni, czasem więcej. A przecież muszę za coś żyć! Nie mogę ciągle żerować :-( I już nawet nie szukam czegoś w zawodzie. Nie szukam czegoś super. Szukam czegokolwiek. Mogę być sprzątaczką, opiekunką, pracować na budowie... Mogę wszystko, do czego mnie zechcą i do czego nie jest wymagana znajomość języka. Jeszcze trochę a nie pogardzę tańcem go-go czy innymi cudami! (no, może trochę przesadzam, bo mam świadomość, że nikt mnie nie zatrudni do takich rzeczy ;-)). Tak czy inaczej irytuje mnie moja bezsilność.

Szukam mieszkania. W okolicy Sztokholmu. Mamy jedno, to w którym mieszkamy, ale skoro niedługo będzie wykupywane to lepiej zacząć szukać czegoś dla siebie niż zdziwić się, że znowu nas nie stać na czynsz czy na wykup. Szukamy więc czegoś mniejszego, czegoś bliżej miasta i czegoś w cichszym zakątku. Niby tutaj jest cicho, ale codzienne wyścigi motorów i skuterów, majster samochodowy pod blokiem oraz stado dzieciaków ganiających za piłką troszkę mnie już rozstraja. Nie mam nic przeciw ptakom, które od 3 w nocy dają koncert. Nie mam nic przeciw ruchowi drogowemu typu samochody, autobusy czy pociągi. Ale motory i dzieciaki już mnie dobijają. No i ci sąsiedzi z dołu, którzy niemal cały czas palą papierochy na balkonie, tak że cały dym idzie do nas. Szukamy więc mieszkania, które będzie tańsze, mniejsze, może cichsze a na pewno będzie na tyle nasze, że będziemy mogli pomalować ściany, powiesić swoje zdjęcia na ścianach czy też samodzielnie je umeblować. Szukamy mieszkania dla nas. Naszego.

Szukam celu w życiu. Tego chyba każdy szuka, więc nie będę się rozpisywać ;-)

Szukam swojego miejsca na ziemi. Bo dziś właśnie (w drodze do domu z miasta) doszłam do wniosku, że tak właściwie to jesteśmy jak Nomadowie. Ciągle w ruchu, ciągle szukając innego miejsca. Ciągle się przeprowadzając i ciągle się rozglądając. Z jednej strony to na pewno dobrze, bo poznajemy świat i ludzi. Z drugiej natomiast... każdy potrzebuje swojego miejsca. Świadomości, że ma dokąd wrócić. Że gdzieś tam jest jego łóżko, kolekcja książek czy kubek herbaty. Własne miejsce. I tylko nie wiem czy nie okaże się, że nasze książki, łóżko i herbata nie są po prostu na stałe przytwierdzone do walizki czy plecaka, z którym ruszamy w świat ;-) Ot takie życie w plecaku ;-) Ale przynajmniej jest ciekawie i nigdy nie wiadomo gdzie nas rzuci los. Więc może tak ma być?

Komentarze do wpisu "Szukam, szukania mi trzeba":

1. ariok napisał(a):
07 czerwca 2008, 22:33:01

Szukasz pracy za granica bez znajomosci jezyka.. spoko dziwisz sie ze nie mozesz znalesc ? Zycie jest brutalne nie znasz jezyka prace bedzie ciezko znalesc - moze warto zastanowic sie nad a - nauczeniem tego jezyka w dostateczny sposob aby znalesc prace , b - zmienic kraj.

2. carbo napisał(a):
08 czerwca 2008, 10:04:35

powodzenia życzę. tak zwyczajnie, po ludzku.

3. aliceq napisał(a):
08 czerwca 2008, 11:34:30

ariok: agnieszka uczy sie jezyka, co wiadomo z innych wpisow, czego owszem mogles nie wiedziec. Ale teraz - ludzie wyjezdzaja z rodzina, rodzina nie zawsze zna jezyk, skazana jest na nauke.

Agnieszka powodzenia ode mnie rowniez

4. ariok napisał(a):
08 czerwca 2008, 15:17:33

Napisalem tak bo czytajac 1-wsza czesc mialem wrazenie ze to zazalenie na fakt ze bez znajomosci jezyka nie chca przyjac do pracy..

5. Agnieszka napisał(a):
09 czerwca 2008, 13:16:10

@ariok: Języka się uczę. Już jakiś czas, żeby nie powiedzieć całościowo jakieś 2 lata. Nie umiem go jednak na tyle, żeby iść do pracy w Call Center czy żeby sprzedawać rzeczy rodowitym Szwedom. Natomiast staram się jak mogę, żeby wreszcie osiągnąć jakiś poziom, przystający do jakiejś pracy.I owszem, żalę się, że nikt nie potrzebuje tutaj specjalistów z biegłym angielskim, tylko wszyscy wymagają szwedzkiego. I nie pomaga mi wcale świadomość, że dokładnie tak samo (jeśli nie gorzej) byłby potraktowany cudzoziemiec w Polsce. W końcu to mój "blogasek" ;-) i mogę chyba się troszkę poużalać nad sobą? ;-)

@aliceq i @Carbo: Dzięki :-)

6. carbo napisał(a):
28 czerwca 2008, 07:55:27

co tam u Ciebie? znalazłaś?

7. Agnieszka napisał(a):
28 czerwca 2008, 15:53:19

Nie, pracy nie znalazłam :-( I "pocieszono" mnie w pośredniaku, że raczej nie znajdę dopóki się nie nauczę płynnie mówić po szwedzku. Czyli za jakieś pół roku, rok, dwa...

Dodaj komentarz: