Długa przerwa

28 czerwca, 2008

Dawno się nie odzywałam, ale miałam powody. Głównie najazd Teściów i związane z nim odgruzowywanie mieszkanka i szykowanie się psychiczne. Najazd przeżyliśmy, nie było źle, a wręcz całkiem miło. Za mniej więcej 2 tygodnie powtórka - tym razem szwagier z dziewczyną. Będzie więcej luzu, ale też i dłuższy pobyt. Mam nadzieję, że będzie im się podobało...

A co u mnie poza tym... Pracy nie ma, nowego mieszkanka nie ma, pomysłu na wakacje nie ma, czasu na wakacje też nie bardzo. Ogólnie to jak za dawnych czasów - nic nie ma, tylko ja jestem ;-). No i dół permanentny, ale to też kiedyś minie, bo musi.

W ramach "przygody z latem" (czyli udawania, że te 15 stopni za oknem to śliczne lato) kupiliśmy grilla. To nic, że mamy już 2 elektryczne. Ten jest węglowy! Taki prawdziwy grill, w którym można zrobić pyszne mięso przesiąknięte dymem, kukurydzę z masełkiem czy też (wczorajszy pomysł Mojego Mężczyzny) ananasa w mleczku kokosowym z grilla. Tzn. ananas był wytaplany w mleczku i potem grillowany. Pychotka!

Wczoraj też pomogłam koleżance "przywieźć" rodzinkę z lotniska. Nie obyło się bez przygód typu zerwany pedał sprzęgła (nie, nie wiem jak to działa, pedał wpadł i nie chciał wyjść a jakiś płyn polał się za nami) i niemożność dalszej jazdy na 5 km przed lotniskiem. Na szczęście przeuroczy zespół policjantów szwedzkich, w osobach jednej drobnej kobiety i jednego mężczyzny rozmiarów Pudziana, pomogli nam umieścić trójkąt na dachu, zepchnąć auto z ronda do rowu (nie wspomniałam, że na rondzie się zepsuło?) oraz odwieźć mnie po rodzinkę. Nie wiem w jakim stanie jest aktualnie samochód ani czy rachunkiem za naprawę obciążą mnie czy sami zapłacą (ich autko, ja tylko prowadziłam, a sprzęgło nadawało się do wymiany dużo wcześniej) ale cieszę się, że mam tą podróż już za sobą.

I tak właściwie nic więcej nie mam dziś do dodania. Mogłabym wrzucić parę zdjęć z pobytu Teściów, ale po pierwsze - nie ja je robiłam, a po drugie - nie jestem przekonana czy oni by sobie tego życzyli. Tak więc zdjęć nie będzie. Będzie kolejne milczenie, chyba że najdzie mnie jakaś myśl lub temat wart poruszenia.

Komentarze do wpisu "Długa przerwa":

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz: