Dół
01 lipca, 2008
Dopadło mnie i trzyma od kilku dni. Nie wiem co się dzieje, nie wiem co jest przyczyną i nie wiem kiedy sobie pójdzie. Teoretycznie powinnam być w najlepszym z możliwych nastrojów, bo tak mówi biorytm... Ale jakoś teoria nie pokrywa się z praktyką. Bo w praktyce nic mi się nie chce. Najchętniej zakopałabym się w łóżku, pomalowała okna na czarno i schowała przed całym światem. Właściwie to chyba tylko poczucie obowiązku zmusza mnie co rano do wstania i pójścia na szwedzki. A jak już tam jestem to marzę tylko o wyjściu do domu. Z kolei w domu też nie jest cudnie, bo przecież nie mogę się zakopać - mam sporo rzeczy do zrobienia jako kura domowa. A już na pewno nie mam ochoty na dotykanie nawet mojego doktoratu. Ankiety się kurzą i przeterminowują. Dane stają się nieaktualne. Temat nudny i bezwartościowy. Promotorzy wkurzeni. Rodzice wściekli. A ja... ja zwyczajnie nie mam serca do tego. Właściwie nie mam serca do niczego... Chyba już tylko cud może mnie uratować :-(
Komentarze do wpisu "Dół":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: