Postęp
02 lipca, 2008
Widać światełko w tunelu! Zostałam zaproszona na interview na wtorek! Może uda się zdobyć wreszcie pracę! Nie mówię, że praca będzie idealna, bo nie będzie. Ale będzie praca! Będą może płacić. A na pewno w końcu będę miała przepracowany magiczny jeden dzień w Szwecji. Oczywiście jeśli dobrze mi pójdzie we wtorek...
Praca będzie dosyć ciężka. Choć może lepszym słowem byłoby wyczerpująca. Będzie polegała na... roznoszeniu gazet :-) Tak, właśnie tak ;-) Staram się o pozycję roznosiciela gazet w Sztokholmie. Nisko sięgnęłam, nie? Ale to nic, najważniejsze to mieć jakąś pracę. Nikt mi nie powie, że jest to gorsza praca niż sprzątaczka czy dozorca. Przez 2-3 godziny będę łazić po mieście i wrzucać ludziom gazety przez drzwi. Nie jest to na pewno szczyt marzeń normalnego człowieka, ale ja się cieszę. Po pierwsze wreszcie jakaś pozytywna odpowiedź. A po drugie - zawsze to jakiś grosz. Na pewno nie zbiję kokosów, ale każde 100 koron to już dużo w naszej sytuacji. A potem znowu na bezrobotne i od nowa szukanie pracy. Mam nadzieję, że nocne wstawanie nie będzie taką tragedią :-)
Komentarze do wpisu "Postęp":
1.
aliceq napisał(a):
02 lipca 2008, 23:27:24
Nie bedzie tragedia. Tak bardzo pragniesz robic cos procz "nudzenia sie" i wynajdywania czegos do zrobienia (ja wiem ze na bezrobociu zawsze sie cos znajdzie tak naprawde).
A praca roznosiciela gazet nie jest zla :) Jest calkiem fajna, poznasz a moze wyczaisz uliczki ktorych nie znasz.. A napewno sie rozruszasz i nabierzesz wiecej optymizmu, prawda? A noz widelec trafi sie wiecej do pogadania po szwedzku to potrenujesz :D
2.
snufkin napisał(a):
02 lipca 2008, 23:47:39
"moze wyczaisz uliczki ktorych nie znasz" - dokładnie to samo chciałem powiedzieć.
Powodzenia! ;)
3.
aliceq napisał(a):
02 lipca 2008, 23:48:18
snufkin bo uliczki sa najfaniejsze :) zawsze idzie znalezc cos zaskakujacego, zwlaszcza w Szwecji :)
4.
snufkin napisał(a):
03 lipca 2008, 00:32:52
Ciągną mnie tam takie klimaty, ale to raczej daleka przyszłość.
5.
rozie napisał(a):
03 lipca 2008, 07:28:09
Te 2-3h to w okolicach godziny 4 rano się odbywa, z tego co się orientuję w szwedzkich realiach. Zimą nieciekawie jest. ;)
6.
Olik napisał(a):
03 lipca 2008, 13:54:41
Ja tak nosiłam ulotki po Krakowie. Koszmar. Po 6h łażenia miałam zakwasy i się pochorowałam (bo ja pochodziłam po blokach to się zgrzałam, ściągałam kurtkę i wychodziłam na ziąb). Zarobiłam 18 zł, wydałam ponad 50 na leki.
7.
Agnieszka napisał(a):
03 lipca 2008, 14:14:19
@aliceq i snufkin: Owszem, uliczki może i poznam, ale to zależy czy będę roznosić w centrum czy na przedmieściach. Na przedmieściach to raczej niewiele poznam, bo to będzie jazda od domu do domu samochodem ;-) A w centrum to pewnie się nałażę jak głupia (o ile oczywiście mnie zatrudnią...).
@rozie: dokładnie to te godziny są między 2 a 6 rano w normalny dzień i 2-7 w weekendy. Na szczęście teraz jest środek lata i słońce niemal cały czas, więc i strach mniejszy :-) A do zimy to mam nadzieję, że znajdę coś lepszego. Teraz to tylko żeby mieć trochę kasy i zaliczyć magiczny dzień pracy w Szwecji, który upoważni mnie do zasiłku dla bezrobotnych (który mi się prawnie należy - choć czasem mam wrażenie, jakbym wyłudzała to od nich...).
@Olik: to na szczęście nie są ulotki, nie trwa to 6 godzin i nie pracuje się codziennie (2-6 nocy w tygodniu). A sądzę, że zarabia się nieco lepiej niż 18 zł, skoro pracuje tam prawie 2000 ludzi w wieku ponad 18 lat ;-) Z tego co wiem, można utrzymać rodzinę gdy jeden jej członek roznosi gazety.
8.
rozie napisał(a):
04 lipca 2008, 18:29:14
A jakie są wymagania, by zasiłek się należał? Bo pierwsze słyszę o czymś takim.
9.
Agnieszka napisał(a):
04 lipca 2008, 19:59:25
@rozie: Nie wiem na ile się orientujesz w tutejszej polityce zasiłkowej, więc nie wiem jak obszernie mam to tłumaczyć. Ale ogólnie, w moim przypadku (rok pracy w Finlandii, czyli kraj tzw. Nordic) wymagają ode mnie zaświadczenia z pośredniaka, że szukam pracy i że faktycznie jestem bezrobotna, zaświadczenia ze szkoły, że się uczę języka, wypełnienia kilku formularzy różnej treści i wielkości, co najmniej jednego dnia przepracowanego w pełnym wymiarze godzin (lub kilku dni, ale ważne żeby składowa była co najmniej 8 godzin), pisma z biura migracyjnego, że mogę podjąć pracę oraz wyrażenia chęci podjęcia pracy w pośredniaku. Żeby pośredniak wydał mi papiery musiałam przedstawić zaświadczenie z fińskiego miejsca pracy, świadectwo pracy (czy jak się tam nazywa papierek, który dają po skończeniu umowy), wszystkich świadectw ze szkół, paru formularzy (a jakże ;-)), oraz kilku innych rzeczy, których już nawet nie pamiętam. Wszystko oczywiście w jednym z języków europejskich (polski nie jest językiem europejskim, jakby ktoś pytał; fiński bywa, w zależności od instytucji). Oprócz tego co parę tygodni dostaję kilka kartek na różne tygodnie (jeden arkusz zawiera dwa tygodnie) na którym muszę zaznaczać co robiłam i ile czasu mi to zajęło. Ciężko wyjaśnić wygląd takiej karteczki, ale są tam kratki, w których zaznaczam ile godzin przepracowałam (jeśli w ogóle), kratki dla szukających pracy, dla chorujących i chyba dla kogoś jeszcze, ale nie pamiętam. Odkąd zdecydowali, że bez jednego dnia pracy mam im nie zawracać głowy to przestali je przysyłać. Jak dostanę następny to zeskanuję i pokażę na blogu :-)
10.
rozie napisał(a):
04 lipca 2008, 20:18:53
A rozumiem. Pracowałaś wcześniej 'u nich'. Bo już myślałem, że tak po prostu dają zasiłek po dniu pracy i czegoś nie wiedziałem. ;) W Goteborgu było sporo ogłoszeń w pośredniaku. Inna sprawa, że większość po przybyciu na miejsce okazywała się nieaktualna. No ale masz ten plus, że znasz język. Ja znałem angielski plus podstawy szwedzkiego. ;)
11.
Agnieszka napisał(a):
04 lipca 2008, 20:22:49
@rozie: Nie znam języka jeszcze :-) Mieszkałam w Finlandii, a to zupełnie dwa światy (przynajmniej językowo, bo kulturowo to już nie tak odlegle). Ogłoszeń jest sporo, owszem... ale jakoś nikt nie chce zatrudnić kobiety na budowie, ani "sprzątaczki" bez doświadczenia czy też "pielęgniarki" bez jakiejś szkoły pielęgniarskiej. Nie chcą też do bardziej umysłowej pracy, dopóki nie mówię biegle po szwedzku. Angielski mam biegły (a co ;-)), do tego polski, szwedzki i podstawy fińskiego. Tylko ten szwedzki jeszcze za słaby. Rok w Finlandii i 3 miesiące tu to za mało dla nich tutaj. No i nie mam papieru, że umiem, więc tym gorzej dla mnie ;-)
12.
rozie napisał(a):
04 lipca 2008, 20:24:46
Knajpy? Kelnerka czy coś takiego... Kontakt z ludźmi jest, to można język podszkolić.
Dodaj komentarz: