<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Z życia wzięte... :: komentarze do wpisu &quot;Pokarmowo&quot;</title><link>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 09:24:49 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>carbo</title><link>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214051</link><description>40 koron za km mięsa to wychodzi tanio nawet jak na polskie warunki. to samo ta kola 10 butli za 100 koron. Fakt owoce raczej drogie, z tego co podałaś, ale tu mogę tylko przypuszczać, że dotacje dla rolnictwa zrobiły swoje.tak czy inaczej nie popadał bym w przesadny ton samokrytycyzmu, gdyż prawda jest taka, że my tutaj, też delicjami się nie opychamy. jest lidl, jest tesco, a czasem to nawet i biedronka. wiadomo, że nie wszędzie, nie wszystko, ale nie widzę tutaj powodu do wstydu czy coś. może z perspektywy gryzipiórka, który siedzi w warszawie i się lansuje po knajpach 10 zł za piwo to taniocha, ale ja tak sobie myślę, że da radę piwo wypić i za 5 zł jak się komuś chce poszukać normalnej knajpy, a nie takiej z cenami dla warszawiaków. (cokolwiek Gdynia jest w pełni sezonu turystycznego więc o to trudno). Tak czy inaczej na Twoim miejscu olałbym wszelkie tego typu artykuły, bo po co to czytać, a tym bardziej przejmować się takimi bzdurami.pozdrawiam,</description><pubDate>Tue, 15 Jul 2008 22:17:17 +0200</pubDate><guid>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214051</guid></item><item><title>Olik</title><link>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214231</link><description>Właśnie miałam napisać: my żywimy się tak samo. Warzywa/owoce są ale w tym momencie, kiedy akurat ich cena jest najniższa (jak truskawki były za 10 zł to kupowałam arbuzy za 1,3 zł). Ser zwykły za 8 zł/400 gramów z Lidla, raz na jakiś czas pleśniowy za 5 zł. Kupuję głównie w Lidlu/Biedronce. Niestety coraz częściej wychodzę ze sklepu załamana. Kiedyś za taki sam koszyk płaciłam 80 zł, teraz płacę 100. Mięso jadamy może raz na 2 tygodnie ostatnio :(</description><pubDate>Wed, 16 Jul 2008 07:58:59 +0200</pubDate><guid>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214231</guid></item><item><title>Agnieszka</title><link>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214372</link><description>@carbo: Tak bardzo to się nie przejmuję tym co jemy. No dobra, przejmuję się, bo mam wrażenie, że robię Marcinowi straszną krzywdę nie kupując owoców, których i tak nie je ;-) Raczej bardziej przejmuję się opinią o emigrantach, choć właściwiej było by powiedzieć opinią, którą niektórzy emigranci wypracowali całości. Chodzi o to, że teraz jak jadę do domu to słyszę - ugotuję Ci to czy to, bo na pewno tego nie jesz tam/nie masz/nie stać Cię... Wiem, że miło jest zjeść u Mamy, i miło gdy Teściowie przywożą pyszności, ale co z tego skoro możemy coś sobie kupić, tylko tego nie robimy, bo np. nie mamy ochoty. I tak dla przykładu szynka do ugotowania, którą Teściowie przywieźli z miesiąc temu - leży w lodówce, nie ma jej kto przygotować, bo i tak nie ma to sensu bo raczej jej nie zjemy. A czemu nie? Bo prawie nie jadamy chleba i nie mamy z czym jej zjeść. I jakieś kilko mięsa przyjdzie mi wywalić, zanim zaśmierdnie mi lodówka ;-) A szkoda... Olewać nie zamierzam, bo wolę wiedzieć na co się przygotować w następnej walce rodzinnej o wyżywienie ;-) Kolejny odcinek z cyklu - &quot;co Wy tam jecie, skoro na nic Was nie stać&quot; już w sierpniu, gdy pojawię się na urodziny bratanka ;-)@Olik: Arbuza jeszcze nie jadłam w tym roku, bo szkoda mi 20 koron za czerwoną wodę w zielonej oprawce (mimo, że lubię arbuzy ;-)). Truskawki jedliśmy raz, gdy Marcin wytargował na rynku 6 pudełeczek w cenie 4. Za to raz kupiłam czereśnie, bo głupio mi było opychać się nimi nie kupując potem - można było spróbować kilka zanim się kupi ;-). Mięsem się opychamy ostatnio, bo najpierw przyjeżdżali Teściowie i trzeba było opróżnić zamrażarkę a teraz przyjeżdża szwagier z dziewczyną i być może też coś przywiozą. Ale takiej dobrej smażonej ryby nie jadłam chyba od Wigilii...</description><pubDate>Wed, 16 Jul 2008 12:21:18 +0200</pubDate><guid>http://agnieszka.deontology.net/2008/07/15/pokarmowo/#c1214372</guid></item></channel></rss>
