Nauka i inne sprawy

09 września, 2008

Wczoraj na kursie mieliśmy pogadankę na temat dalszego trybu nauczania. W ramach rozmowy z panią koordynator ds. wiedzy (;-)) dowiadywaliśmy się jak wygląda schemat nauki, którym przyszło nam iść. Okazuje się, że szybsze przyswajanie wiedzy wcale nie jest takim rozsądnym pomysłem, gdyż właśnie w ten sposób przeszło mi koło nosa całkiem sporo pieniędzy... A wszystko przez to, że roczne kursy robię w kilka miesięcy.

Pieniądze przysługują bowiem tym, którzy mieszkają w Szwecji co najmniej 2 lata, bo mniej więcej tyle zajmuje przeciętnie nauczenie się 2 kursów. A ja, jak sprinter, planuje skończyć drugi najpóźniej w grudniu, czyli w sumie po 8 miesiącach. Kasy więc nie będzie... Natomiast może być szybki kurs, po którym moja wiedza z języka szwedzkiego osiągnie poziom gimnazjalny, czyli równowartość polskiego liceum. Całkiem nieźle, nie? ;-)

Dodatkowo dowiedziałam się, że najbliższy egzamin państwowy jest już w październiku, i choć chciałam podchodzić do niego w grudniu, to zaczynam poważnie się zastanawiać nad próbą generalną wcześniej. A nuż się uda... W związku z tym doszkalam się intensywnie w domku. Wymyśliłam nawet własny sposób obejścia braku telewizji (niewyobrażalnie wielki problem dla tutejszych nauczycieli - jak można nie mieć tv gdy uczysz się języka?!). Otóż zaczęłam grzebać w czeluściach internetu i na stronie szwedzkiej telewizji odnalazłam archiwalne programy rozrywkowe. Archiwalne brzmi nieco śmiesznie, gdyż chodzi o programy sprzed paru lub parunastu dni, ale zawsze to jakieś archiwum. W ten sposób odkryłam dwa fajne teleturnieje, na których szlifuje moje zdolności pojmowania ;-)

Pierwszy z nich - Doobidoo to skrzyżowanie "Jaka to melodia" z jakimś bliżej mi nie znanym schematem. Otóż w programie bierze udział dwie drużyny po dwie osoby, znane osoby. I owe osoby mają za zadanie np. w ciągu minuty pokazać i odgadnąć (jak w kalamburach) tytuł piosenki z telebimu, tak żeby drugi zawodnik odgadł o jaki chodzi. Przy czym po każdym odgadniętym haśle się zmieniają, przebiegając przez studio. Albo jedna grupa śpiewa piosenkę (w bardzo ładnej aranżacji) a druga musi odpowiedzieć na 2 (trudne) pytania dotyczące wykonawców, autorów, płyty, z której pochodzi utwór, jakichś dat, itp. Albo inna konkurencja - prowadzący pokazuje fragment tekstu, a grupy (na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy) muszą zaśpiewać refren z piosenki, z której ten tekst pochodzi. I wcale to nie jest takie łatwe ;-). Jest jeszcze kilka innych konkurencji, wszak cały program trwa godzinę! I nawet jako laik i osoba nie znająca się na szwedzkiej i anglojęzycznej muzyce z lat 1970-2000 (bo taka "bierze udział") bawię się świetnie, oglądając znanych ludzi (których nie znam) i słuchając jak się wygłupiają przed publicznością. Szkoda, że Polacy nie skopiowali jeszcze tego pomysłu.

Drugi teleturniej, który odkryłam dzisiaj, to ichniejsza odmiana 1 z 10 (skoro tamtego są tylko 2 odcinki, to musiałam coś znaleźć do oglądania na dzisiaj ;-)). Program nazywa się Vem vet mest?, czyli kto wie najwięcej. Zaczyna się od 12 osób i po kolei się eliminują. Inny od polskiego jest finał, w którym to nie odpada się, a zdobywa się jak największą ilość punktów. Punkty zdobywa się odpowiadając na pytania oraz gdy osoba wyznaczona do odpowiedzi odpowie źle. Na razie obejrzałam zaledwie 2 odcinki (zaraz obejrzę jeszcze kilka, bo to wciąga), ale już w tej chwili mogę śmiało powiedzieć, że to świetny program dla uczących się kultury szwedzkiej i języka. A to dlatego, że sporo pytań dotyczy samej Szwecji, miast, historii, kultury, itp. Często pada pytanie kto zdobył złoty medal dla Szwecji, kto dostał Nobla, ale równie często można usłyszeć: na jakiej ulicy znajduje się coś, jak nazywa się urząd zajmujący się czymś, czy też jak nazywa się minister czy inna znana tu postać. Nie wspominając o pytaniach typu jaki program leci w środy na kanale 5 o 20 czy gdzie są najlepsze łowiska śledzi ;-) Ogólnie niektóre pytania zwalają z nóg. Z drugiej strony fajnie jest oglądać program, w którym udział biorą ludzie o polsko-brzmiących nazwiskach czy też w ogóle obcokrajowcy znający szwedzki. Da się poznać, kto jest rodowitym szwedem, a kto napływowy, ale miło mi na myśl, że każdy kto rozumie pytania może wziąć udział. Może kiedyś i ja wystartuję... ;-)

I na tym chyba skończę na dziś, bo późno się robi, jutro trzeba znowu rano wstać do szkoły (a w szkole planowany film do oglądania ;-)) a chciałam jeszcze ze dwa programy obejrzeć. A kiedyś może się dorobię telewizji i będę śledzić zmagania "na żywo" ;-). A tymczasem czas na show!

Komentarze do wpisu "Nauka i inne sprawy":

1. Riku napisał(a):
09 września 2008, 23:57:23

Skopiowali. Na ktorejs tvp leci.

2. man1aq napisał(a):
10 września 2008, 00:00:22

Polskie "Dubidu" leci conajmniej od roku na tvp2. Prowadzi to to Gąsowski. Zdarzyło mi się oglądać raz, czy dwa... jak dla mnie nic specjalnego.

3. Agnieszka napisał(a):
10 września 2008, 00:05:04

Faktycznie, skopiowali. Od dłuższego czasu nie oglądałam polskiej TV, dlatego wydawało mi się, że nie ma czegoś takiego. I pewnie też dlatego, że nie lubię Gąsowskiego... No cóż, popatrzę w sieci, może są jakieś archiwalne odcinki. Dzięki za info :-)

4. man1aq napisał(a):
10 września 2008, 00:09:48

Jak się okazuje robili to w 2006 i 2007 roku. Później wygląda na to, że zdechło.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dubidu

5. Agnieszka napisał(a):
10 września 2008, 00:11:23

Właśnie tam sprawdzałam. W tym czasie siedziałam w Finlandii i o polskiej tv mogłam tylko pomarzyć. Ale najwyraźniej (ze zdjęć przynajmniej) nie było to aż takie wydarzenie jak szwedzki program, który oglądają wszyscy.

6. man1aq napisał(a):
10 września 2008, 00:14:22

Widać nie... w Polsce wydarzeniem jest dziesiąty sezon "tańca z gwiazdami", "you can dance", czy tam "jak oni śpiewają". Chyba już wolałbym oglądać "dubidu" po szwedzku

7. Agnieszka napisał(a):
10 września 2008, 00:16:10

No to tu jeszcze króluje Idol i Idol Amerykański, ale tego już nie trawię zupełnie ;-) Zostanę jednak przy bardziej "wiedzowych" teleturniejach i Dubidu ;-)

8. man1aq napisał(a):
10 września 2008, 00:20:44

W Polszy startuje teraz "Masz talent!", czy coś takiego. Program na licencji. Z tego co widziałem po zagranicznych edycjach na youtube czasem trafi im się faktycznie ktoś z talentem (nie chodzi tylko o śpiewanie, a np. żonglowanie).
Natomiast "Idol" to temat tak przebrzmiały, że chyba jeszcze nieaktualny i obciachowy przed Twoimi eskapadami po skandynawii

9. Agnieszka napisał(a):
10 września 2008, 00:26:22

Nie wiem czy był już wtedy, nigdy nie oglądałam. Tak samo jak darowałam sobie Big Brothera i inne cudaki.
Patrzę właśnie na polskie Dubidu i faktycznie nuda. Chyba lepiej odbieram ten program, gdy nie wszystko rozumiem ;-) Ale zdecydowanie więcej napięcia i zabawy jest w szwedzkim.

Dodaj komentarz: