Zwariowany tydzień

02 października, 2008

Właściwie to nawet nie wiem o czym pisać, strasznie stresujący tydzień mi się trafił. Sama nie wiem czym się bardziej denerwować...

W zeszłym tygodniu wreszcie udało nam się (tzn. TŻtowi) dodzwonić do naszej kobiety od mieszkania. Jako, że końcem października kończy nam się umowa wynajmu, chcieliśmy wiedzieć na czym siedzimy. A ona myślała... I myślała... I naradzała się z mężem... I dalej myślała... A nam coraz goręcej się robiło, no bo ileż można myśleć?! W końcu się namyśliła i nadyskutowała. Zostajemy do końca stycznia! Niby niewiele, ale zawsze to 3 miesiące więcej na znalezienie mieszkania gdzieś tu. Przez 4 w sumie miesiące wiele się może zdarzyć... Może uda nam się nawet kupić coś na własność już. Zobaczymy.

W międzyczasie dowiedziałam się kiedy będzie najbliższy egzamin państwowy z języka. Egzamin, na który chciałam iść i który chciałam zdać. Egzamin, na którym mi zależy, ale do którego nie czuję się jeszcze przygotowana. Egzamin, na zdawanie którego wyraża zgodę nauczyciel i do którego właśnie dziś podchodziłam. Wyników całości jeszcze nie znam, ale z dumą muszę się pochwalić, że udało mi się zdać część pisemną! Wyniki ustnej, którą też miałam dziś, poznam dopiero w przyszłym tygodniu, ale nawet jeśli nie wystarczająco dobrze się wysławiałam, to jestem szczęśliwa, że zdałam pisemnie. A nauczycielka mówiła, że będę zdawać na własną odpowiedzialność, bo wg niej za krótko się uczę żeby podchodzić :-). Nie zawsze opłaca się wierzyć nauczycielce a nie sobie ;-). Już we wtorek (lub środę) wyniki. Wtedy będę wiedziała czy kontynuuję naukę na poziomie D czy też zacznę się uczyć szwedzkiego jako mojego drugiego języka.

Kolejnym urozmaiceniem tygodnia było zepsucie się kluczyka z immobilajzerem do auta. Tragedia polegała na tym, że nie bardzo dało się uruchomić autko bez odbezpieczenia go. Na szczęście po kilku dniach w warsztacie, panowie doszli do wniosku, że się da. Dali nam kod, powiedzieli jak używać i już możemy jeździć. Ufff. A w zastępstwie mieliśmy do dyspozycji Volvo V-70. Mniam! Następne będzie Volvo. I nie interesuje mnie opinia ludności, że coraz bardziej skandynawieję ;-) To dobre auto i tego trzymać się będę. (IKEA też jest fajna, Nokii nic nie przebiję, a pieniądze trzymam w Nordei ;-))

I tym optymistycznym akcentem kończę i idę odebrać następnego CouchSurfera z dworca. Grek na 2 dni, Turek na 2 dni, a potem wraca Rosjanka. Normalnie hotel!

Komentarze do wpisu "Zwariowany tydzień":

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz: