Zima
24 listopada, 2008
No i spadło. I zasypało. I jest biało. I już nawet Holendrzy wymiękli i nie przyjechali na parapetówkę rowerami ;-)
Dzięki czemu mam mokre spodnie, bo komu by się chciało odśnieżać ścieżki na końcu świata...? Po schodach z wiaduktu też idzie się na wyczucie, bo nie widać ani jednego stopnia, wszystko na równi zasypane. Wygląda jak zjeżdżalnia, i w sumie nawet można z nich zjechać w podobny sposób. No, może nieco bardziej bolesny...
A skoro zima to i choróbsko. Wcale tego nie planowałam, wcale nie chciałam, a jednak mnie dopadło. Czuję się fatalnie, łykam jakieś magiczne leki, co to mają mnie postawić na nogi, i jakby nigdy nic chodzę do pracy. Nadal jej nie lubię. Nadal pracuję na czarno (choć to już ponad miesiąc). I nadal szukam czegoś innego. I nadal nie mogę nic znaleźć. Choć tak prawdę powiedziawszy nawet nie mam czasu szukać. Od rana jadę do miasta, potem bez celu "gubię" godzinkę czy dwie (jakie mi zostają w przerwie między domami) i jadę dalej pracować. Wracam po nocy, jem, śpię i znowu jadę gdzieś na koniec miasta. Nuda, koszmar, brak chęci. Chciałabym żeby coś się zmieniło. Żeby znalazło się coś fajnego do robienia. I żeby ktoś napisał za mnie ten doktorat, bo sama to raczej go nie skończę w życiu :-(. A nie wykluczam, że to on może być moją przepustką do lepszego świata. Do rzeczywistości gdzie nie jestem sprzątaczką, gdzie kilkuletnie dzieciaki nie domagają się kolejnej bajki i makaronu zamiast ziemniaków oraz gdzie jestem zadowolona z pracy. Muszę go skończyć. Po prostu muszę. I właściwie zamiast pisać notkę do blogaska, mogłabym usiąść i przypomnieć sobie jak brzmiał mój temat... ;-) Tylko jakaś taka słaba dzisiaj jestem...
I tą depresyjną refleksją skończę na dzisiaj. Wypiję herbatkę do końca, pomyślę co na obiad i sprawdzę gdzie jutro mam się stawić w celu oczyszczenia atmosfery z kurzu :-(
Komentarze do wpisu "Zima":
1.
carbo napisał(a):
24 listopada 2008, 21:02:46
Aga, nikt za Ciebie tego nie zrobi. Przechodziłem coś podobnego ze swoją magisterką. Ni cholery nie pasowało mi siedzenie przed kompem i babranie się w tym. Ja poszedłem w końcu po rozum do głowy i przez tydzień urlopu siedziałem dzień i noc, żeby tylko skończyć to cholerstwo. Ty też dasz radę tylko musisz podjąć decyzję, że właśnie teraz to zrobisz.
Trzymam kciuki.
2.
matylda napisał(a):
25 listopada 2008, 20:48:19
no i powiedz sama czy to nie poniżanie się ????????????????????
ps. nie ładnie się z kogoś naśmiewać, z kogoś kogo się nie zna - jestem dyslektyczką i cały czas nad tym pracuje, nie moja wina że mam tą wadę, sama sobie jej nie wybierałam
3.
Agnieszka napisał(a):
27 listopada 2008, 13:01:32
@carbo: Musiałabym chyba wziąć ze 2 miesiące urlopu i spędzić cały ten czas w książkach. Bo jakby nie patrzeć mam już ponad rok przerwy od tematyki i jakoś tak nie po drodze mi do biblioteki uniwersyteckiej ;-). Ale wiem, że sama muszę to napisać. Tylko muszę się zmobilizować. Muszę usiąść i to zrobić. I muszę to zrobić szybko, bo im dłużej zwlekam, tym mniej mi się chce.
@matylda: Nadal nie sądzę, że to poniżanie się. Praca jak każda inna, ktoś to musi zrobić. A że narzekam, to normalne. W końcu nie po to tyle się uczyłam, żeby komuś lustra polerować ;-) Za to stać mnie na kupno prezentów gwiazdkowych, spłatę kredytu, czy też po prostu mogę odłożyć parę koron na ciemniejsze czasy.
A naśmiewanie się... Wiesz, za moich czasów (hehehe) 3 błędy ortograficzne powodowały niezdanie matury z polskiego. Więc jestem nieco wyczulona na tę kwestię. Po drugie gdybym się uparła to też mogłabym powiedzieć, że mam dyskalkulię, a prawda jest taka, że po prostu nie umiem liczyć. I tyle. I zasłanianie się dysami nie jest czymś, czym można się chwalić. Teraz co drugi licealista ma dysy. A to, że nad tym pracujesz, bardzo Ci się chwali. Oby Ci się udało to zwalczyć, bo bardzo ciężko się czyta niektóre wypowiedzi młodzieży w obecnych czasach. I tak oto, produkując odpowiedź na miarę 100-letniej staruszki, skończę ten temat prośbą - staraj się przynajmniej w komentarzach do mojego blogaska (;-)) pisać poprawnie, a będę Ci wdzięczna za to. Dziękuję z góry :-)
Dodaj komentarz: