Jednoosobowo
05 grudnia, 2008
Już któryś raz z kolei dochodzę do wniosku, że nie jestem stworzona do życia w pojedynkę. To jest fajne może na jeden, góra dwa dni... Ale po tym czasie zaczyna doskwierać mi samotność. I nie chodzi nawet o obecność tej drugiej osoby (choć to jak najbardziej też ma znaczenie), ale o fakt, że nie umiem i nie lubię gotować tylko dla siebie ;-)
I tak oto siedzę w domu, głodna się robię, a nie mam pojęcia co by tu ugotować. Nie mam ochoty stać długo przy garach, bo jakiż jest sens takiego działania, skoro tylko ja to docenię (albo i nie ;-)). Nie chce mi się gotować, skoro tylko ja to będę jeść. Nie mam "smaka" na nic konkretnego, ale też nie chcę jeść byle czego. W końcu co to byłby za problem zalać zupkę chińską wrzątkiem i zjeść. Jednak chyba "zasługuję" na jakiś lepszy posiłek (chociaż raz na dzień). W takich momentach zastanawiam się jak żyją single czy osoby samotne. Może to jest odpowiedź na problem anoreksji? Skoro nie warto gotować dla jednej osoby, może nie warto w ogóle się odżywiać jednoosobowo? Dla mnie połową posiłku (co najmniej) jest możliwość bycia w tym czasie z kimś. Możliwość rozmowy, wymienienia jakichś (choćby błahych) uwag, w końcu obejrzenie filmu czy telewizji razem. W pojedynkę to wszystko traci smak. Czyżbym była aż tak zwichrowana przez "życie w stadzie", że nie potrafię się samodzielnie odżywiać?! ;-) Brakuje mi wspólnych decyzji "co dzisiaj zjemy", brakuje mi krzątania się we dwójkę i obijania się o siebie w kuchni, brakuje mi drugiej osoby po drugiej stronie stołu... Wspólnego szczękania sztućcami (czemu się mówi że sztućce szczękają??!), wyjadania z jednej miski, patrzenia jak druga osoba je, czy samego "dziękuję, dobre było" na koniec.
I choć czasem tęsknię za odrobinką samotności w domu, to jednak na dłuższą metę (dłuższą niż wspomniane 2 dni) nie daję rady. Czy jest w okolicy ktoś chętny na wspólny posiłek? ;-)
Komentarze do wpisu "Jednoosobowo":
1.
Adam napisał(a):
06 grudnia 2008, 10:47:36
Jakbym przegladal sie w lustrze..oby takich jak nas nie bylo wiecej.
2.
Agnieszka (znowu sama w domu) napisał(a):
13 stycznia 2009, 17:54:16
@Adam: Czy ja wiem... Czasem to męczące, ale z drugiej strony świadomość, że jest się "zwierzęciem stadnym" daje poczucie przynależności. Nie wiem czy lepiej bym się czuła, wiedząc, że mogę spędzić życie sama i dobrze by mi z tym było. Pewnie w efekcie stałabym się jedną z tych świrniętych staruszek ;-) (nie ubliżając nikomu).
Dodaj komentarz: