Miałam pomysł
27 stycznia, 2009
na wpis, ale mi się zapomniał. I tak oto będzie wpis bez sensu. Ale skoro mam tyle roboty, że aż nie chce mi się za nią zabierać, to czemu nie napisać czegoś i tu?
Bo nagle okazuje się, że trochę dużo na siebie wzięłam. I to nie chodzi o to, że nie podołam, bo pewnie jakoś się uda, ale o to, że wg szwedzkich standardów doba wydłużyła mi się do 96 godzin. Da się ;-) Bo jakby nie liczyć podjęłam 3 różne studia w pełnym wymiarze godzin, do tego jeszcze "prowadzę dom" oraz oczywiście szukam pracy. A do tego rozglądam się za następnym kierunkiem studiów, bo po co się ograniczać do tych kilku już zrobionych... ;-)Na brak zajęć niby nie narzekam, ale ten brak kasy tak doskwiera...
Coraz poważniej zaczynam rozważać pójście do szkoły w roli nauczyciela. Bo jakoś nie cierpię na nadmiar zleceń do tłumaczenia (choć to był mój ostatni i najnowszy plan na zarabianie). Może za słabo się reklamuję, a może jednak nie jestem jeszcze na odpowiednim etapie rozwoju tłumaczeniowego. Za to dostałam kolejną odpowiedź odmowną z biura urbanistycznego/komuny/czegoś czego już nie pamiętam. Tyle tego wysyłam, że już się pogubiłam co gdzie i kiedy. I nic... Pustka... Aż chce się wyć z żalu :-( Ciągle pocieszam się tylko myślą, że gdzieś tam, w tym natłoku firm, jest jakieś stanowisko dla mnie. Ono tam jest, czeka i kiedyś się odnajdziemy. Pytanie tylko kiedy...
Komentarze do wpisu "Miałam pomysł":
1.
Matylda napisał(a):
30 stycznia 2009, 22:12:08
to znowu ja. i dalej nie rozumiem jak sie moszna tak upokarzac... zrobilas jakies machloje ze z Polski musialas uciekac? czy twoj facet sobie nagrabil i najprosciej bylo uciec za granice?
2.
pilkku napisał(a):
02 lutego 2009, 23:16:36
ha ha, "moszna" :) ortografii się lepiej naucz, droga Matyldo, powodzenia życzę.
3.
Agnieszka napisał(a):
03 lutego 2009, 12:20:07
@pilkku: Właśnie przez tę "mosznę" nie bardzo wiem co odpisać... Chyba jednak zacznę moderować komentarze, bo wspominanie o niektórych sprawach może bulwersować na blogu "nie tylko dla dorosłych"... ;-)
@Matylda: A ja dalej nie rozumiem jak można pisać nie znając choćby podstawowych zasad ortografii czy samej gramatyki. W szkole chyba jednak wspominali o roli czasownika i rzeczownika w zdaniu? A może to tylko nieznajomość pojęć sprawia, iż używasz rzeczownika ("moszna") w miejscu czasownika ("można"). Jestem skłonna zrozumieć (choć nadal nie wybaczyć) gdy ktoś myli "rz" i "ż", ale mylenie dwóch zupełnie różnych części zdania już przychodzi mi z trudnością.
A co do treści, której się domyślam podstawiając wspomniane "ż" w miejsce "sz"... Widzę, że nie tylko język polski jest Ci obcy. Również zauważam pewne braki w WOSie. Poczytaj sobie o umowach ekstradycyjnych (wiem, trudne słowo, możesz sprawdzić w słowniku jeśli nie wiesz co znaczy... "mosznę" też sprawdź przy okazji...) z Polską i będziesz wiedzieć, że żadne machloje nie przejdą. Z resztą nie wiem jakie masz na myśli. Biorąc pod uwagę fakt, że zarówno tu jak i tam jesteśmy mile widziani, to nie wiem o co może Ci chodzić. Ucieczka nigdy nie jest prosta, to raz, a dwa nigdy nie jest to dobre rozwiązanie. Wyjechaliśmy z własnej woli i jeśli zechcemy wrócić (w co średnio wierzę) to też będzie nasza wola w tym. I proszę Cię, jeśli naprawdę chcesz pisać jakieś komentarze jeszcze, to przynajmniej rób to poprawnie językowo. A najlepiej jeszcze żeby nie były szukaniem teorii spiskowej, bo takiej nie znajdziesz. ;-)
Dodaj komentarz: