Dywagacje przyszłościowe
12 sierpnia, 2009
Czasem gdy człowiek ma za dużo czasu to zastanawia się nad różnymi pierdołami. Choć często te pierdoły nie są tak do końca bez znaczenia, ale jednak spokojnie można przejść nad nimi do porządku dziennego. Wczoraj brat przysłał mi filmik z TEDa i jak to zwykle bywa z tego typu filmikami skłonił mnie on do refleksji nad swoim życiem.
Jako wykształcona Geograf-Urbanistka mam słabość do tego typu filmików i dyskusji. Z drugiej strony jako bezrobotna kura domowa staram się znaleźć w swoim życiu jakiś cel. Wykształcenie a "zawód wykonywany" w moim przypadku to dwa odmienne światy, czego bardzo mocno żałuję. Co jakiś czas udaje mi się zapomnieć jakie miałam pragnienia niecałe 10 lat temu, gdy jako studentka śmiało kroczyłam do przybytku wiedzy po następną porcję informacji. To samo dotyczy jakichś 5 lat temu gdy już po skończeniu wielu szkół i podjęciu pracy zdecydowałam się na coś nowego. Staram się nie myśleć jak moje życie potoczyłoby się gdybym te 5 lat temu nie powiedziała "czas na nowe", choć oczywiście nie jest łatwo, bo człowiek jest stworzony do gdybania ;-)
Przyszedł w końcu czas aby zastanowić się nad sobą. Co tak naprawdę chcę w życiu osiągnąć? Co już osiągnęłam a co chcę robić jeszcze? Bo jak na razie to mam wrażenie tonięcia i łapania się wszystkich możliwych okazji aby utrzymać się na powierzchni. A przecież nie o to w życiu chodzi żeby dryfować. Chcę czegoś więcej, chcę coś osiągnąć. I chcę wiedzieć, że to jest to czego chcę.
Zaraz usłyszę pewnie, że kobiety w ciąży tak mają. Że powinnam się cieszyć, bo "coś" po mnie zostanie w sensie dziecko. Czy naprawdę nie mam większych aspiracji? Pewnie,że mam, tylko co z tego. Mój misterny plan sprzed paru lat już dawno przestał być aktualny. A każdy nowy szybko traci na aktualności. Potrzebuję czegoś, co zmotywuje mnie do skończenia rzeczy pozaczynanych i do powiącania tego wszystkiego w jakąś jedną sensowną całość. Czyli jednym słowem potrzebuję pomysłu na siebie. I taki pomysł wczoraj mi zaświtał. Bardzo ambitny pomysł. Pewnie nawet zbyt ambitny, biorąc pod uwagę mój charakter ;-) A mianowicie po obejrzeniu filmiku i po zastanowieniu się o co w moim życiu tak naprawdę chodzi, doszłam do wniosku, że chciałabym być kimś. Nie byle kim, ale Kimś. Dokładnie wczoraj sprecyzowałam kim - Stevem Jobsem urbanistyki :-). Brzmi groźnie? Bo jest. I jest bardzo trudne do wykonania. Wręcz niemożliwe. Dlatego pewnie za kilka dni wrócę do rozmyślań, że będę dożywotnio kurą domową i tyle.
Skąd akurat Steve Jobs? Bo to chyba jedyny facet na świecie, który potrafi przekonać tłumy do swoich pomysłów. Potrafi wmówić ludziom, że iPhone to świetna rzecz, że maczki są najlepsze i że iPod nie ma sobie równych. Słowo klucz tutaj to przekonać czy też wmówić. Chciałabym tak jak on umieć mówić ludziom jak ważna jest przestrzeń, w której żyjemy. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że przecież szukając dla siebie miejsca na ziemi bierzemy pod uwagę nie tylko samo mieszkanie ale też okolicę, w której ono jest. Szukamy czegoś ładnego, zadbanego, blisko dobrej komunikacji, gdzie nie będziemy się nudzić i gdzie będziemy bezpieczni. Chciałabym mieć taką siłę słowa, aby uzmysłowić ludziom, że to gdzie żyją zależy również od nas samych, od tego czego chcemy i co robimy w tym kierunku. Nie tylko od tego co zaprojektuje architekt czy urbanista, ale od tego czego my sami chcemy i do czego dążymy. Tylko, że na razie nikt nie słucha takich słów... A już na pewno nikt nie posłucha takiego nikogo jak ja. I z tym muszę coś zrobić. Muszę ułożyć plan działania i spróbować dojść do tego, żeby za te 10-20 lat móc stanąć przed ludźmi i powiedzieć - "słuchajcie, tak powinniśmy zrobić", a oni posłuchają. Bo tak dalej być nie może z moim życiem, że tylko siedzę i odhaczam kolejny dzień kalendarza, tudzież odkreślam następne wykonane zadanie z kursu, który zupełnie mnie nie interesuje i nie bawi.
"Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie to..."
Komentarze do wpisu "Dywagacje przyszłościowe":
1.
quest napisał(a):
16 sierpnia 2009, 14:49:07
Polecę z dygresją. Może będziesz wiedziała. Czy Szwedzi naprawdę są tacy, jak ich opisano w tym artykule?
http://pokazywarka.pl/szwecja-socjalizm/
2.
Agnieszka napisał(a):
19 sierpnia 2009, 11:50:38
Próbowałam, naprawdę próbowałam to przeczytać. Ale to jest jakiś bełkot straszliwy. Nie wiem czy są tacy naprawdę. W równym stopniu opis ten pasuje mi do młodzieży wielu nacji jak do Szwedów. Owszem, są tu domy opieki, gdzie "oddaje się" starsze osoby. Ale z drugiej strony mnóstwo starszych osób żyje we własnych domach i ma się świetnie. Są młodzi ludzie, którzy sądzą, że im się należy ale gdzie takich nie ma? A najwięcej takich jest wśród dzieci imigrantów, którzy wszystko dostali od państwa i myślą, że nadal powinni. Część pracowników uważa, że starsze pokolenie powinno odejść, co będzie rozwiązaniem kryzysu, ale czy różni się to aż tak od wypowiedzi Korwina - Mikke, który uważa, że kobiety powinny odejść i też będą miejsca pracy dla wszystkich? Zawsze znajdzie się ktoś kto napisze coś a potem inni się głowią na ile to prawda. Szwedzi, których ja znam to ludzie, którzy cenią pracę, dla których rodzina jest ważna, ale nie na tyle, żeby z nimi non stop przebywać. Dzieci wyprowadzają się w wieku kilkunastu lat i tak jest przyjęte za normę. Nie jest tu tak jak w Polsce, gdzie 30-latkowie mieszkają z rodzicami, bo tak im wygodniej. 30-latkowie mają już kariery i zaczynają myśleć o rodzinie, dzieciach, itp. Czekają aż będzie ich na to stać, niezależnie czy stać w sensie zarobią czy też w sensie państwo da.
3.
quest napisał(a):
19 sierpnia 2009, 14:57:05
"Część pracowników uważa, że starsze pokolenie powinno odejść, co będzie rozwiązaniem kryzysu, ale czy różni się to aż tak od wypowiedzi Korwina - Mikke, który uważa, że kobiety powinny odejść i też będą miejsca pracy dla wszystkich?"
Pierwszy raz słyszę.
"Szwedzi, których ja znam to ludzie"
Za znajomych wybieramy ludzi często do nas podobnych. Ja nie mam znajomych-pijaków, ale wiem, że polska, szkolna młodzież to w dużej mierze niepełnoletnie pijaczyska.
4.
Agnieszka napisał(a):
19 sierpnia 2009, 15:04:37
Poczytaj wypowiedzi pana Korwina i może wtedy usłyszysz :-) A co do znanych mi Szwedów to ciężko powiedzieć, żeby to byli ludzie podobni do mnie. To w dużej mierze ludzie u których pracowałam, nie wybierałam ich lecz byli mi "nadani". A i ci, których znam, bo znam prywatnie, to bardziej znajomi moich znajomych lub coś w tym stylu - na pewno nie są do mnie podobni. Mówiąc zaś, że młodzież szkolna to pijaczyska możesz obrazić wielu (naprawdę wielu) porządnych ludzi. Po prostu tamci się bardziej rzucają w oczy i tyle. Tak generalizując też mogę powiedzieć, że Szwedzcy nastolatkowie to Emo, przebierańcy, odmieńcy, geje i transwestyci - bo tych się najczęściej widzi na ulicy, bo ci są najbardziej kolorowo ubrani. A stanowią szacunkowo 10-15% całości młodzieży.
5.
:):) napisał(a):
21 sierpnia 2009, 04:53:30
Polecam tekst wypowiedzi Steve Jobs'a wygłoszony podczas zakończenia roku na Uniwersytecie Stanford:
http://news-service.stanford.edu/news/2005/june15/jobs-061505.html
..nie wiem czy wszyscy zawsze go tak słuchali....
..tak, przestrzeń jest bardzo ważna...ja myślę, że już coraz więcej ludzi tak patrzy na okolice w której chce mieszkać, jak Ty to opisujesz.....teraz tylko trochę pracy...i ....zdobędziesz to o czym marzysz :))
6.
Agnieszka napisał(a):
21 sierpnia 2009, 11:02:00
Nie wiem na ile go słuchali wtedy, ale facet ma gadane - to trzeba mu przyznać ;-) I ma sporo racji, przynajmniej w tej wypowiedzi. A czy zdobędę to o czym marzę to zobaczymy, na razie muszę się posunąć nieco do przodu z tym co muszę zrobić żeby dotrzeć tam gdzie chcę ;-)
7.
KARO(lina) napisał(a):
17 września 2009, 09:56:42
Agnieszko, świetnie piszesz - mów ludziom to samo co piszesz, a będziesz przekonywająca jak Steve Jobs!
Choć prawda jest taka, że nie ważna co mówimy, ale jak mówimy...
Dodaj komentarz: