Przerwa w imprezie
22 sierpnia, 2009
Impreza trwa w najlepsze. Chłopaki przyszli się napić wódki na sposób polski i zjeść coś dobrego. Jako przerywnik w imprezie poszli pograć w Wii. A ja siedzę sobie samotnie w salonie i zastanawiam się co by tu porobić.
Owszem mogłabym się do nich przyłączyć, ale sądzę, że i tak 1 gitara na 3 chłopów to za mało ;-) Z resztą nie chce mi się wstawać z sofy żeby tam iść. Posiedzę i pomarudzę jak zwykle, w końcu dawno nic smętnego nie pisałam ;-)
Poszłabym spać, ale gospodyni nie wypada ;-( Zmęczona jestem strasznie. Nie wiem czy to normalne, ale ponoć tak. W tym stanie już się tak ma... Strach pomyśleć co będzie za tydzień, gdy szykuje się nam 4-dniowe weselisko. A ja po jednym dniu padam na twarz... Chyba muszę znaleźć jakies "dopalacze dla ciężarówek" żeby to przetrwać ;-) Całe szczęście, że nad salą weselną są pokoje dla gości, to będę mogła iść na chwilkę i przespać się w trakcie.
Ogólnie nieco przeraża mnie wizja tego wesela i wielkich planów jakie są z nim związane. A najbardziej przeraża mnie fakt, że coś podobnego Teściowie chcieli by zaproponować też nam! Nie widzę siebie w roli czterodniowej Panny Młodej wśród tłumu ludzi, których nie znam lub znam bardzo słabo. Nie wyobrażam sobie też siebie w trakcie takiej imprezy - głupie zabawy zwyczajowe, w których ciężko się doszukać sensu. Wolałabym coś cichego, skromnego, spokojnego... Marne szanse... I to ma być najwspanialszy dzień mojego życia?! Zabawa, która mnie nie bawi... Szykowanie przyjęcia pod rodzinę i płacenie za to, bo inaczej się obrażą... Nie ogarniam za bardzo - oni dla mnie czy ja dla nich? Jakie ma znaczenie, że ciotka Gienia czy wujek Zenek się na mnie obrazi, skoro aż do teraz nie miałam okazji ich poznać? Czy naprawdę nie można bawić się na weselu kulturalnie i w towarzystwie w jakim ja chcę a nie w jakim powinnam? Czyżbym aż tak odbiegła już od mentalności polskiej, że nie rozumiem czemu ma się ze mną weselić człowiek, którego pierwszy i ostatni raz widzę na oczy, a który ponoć jest moim dziesiątym kuzynem ze strony pradziadka? Czasem chciałabym żeby mi ktoś wyjaśnił zasady działania wesel, w sposób rozumowy a nie "bo tak trzeba", "bo tak wypada" czy też "bo tak się robi". Jestem prostą osobą i w prosty sposób chcę zrozumieć zasadę "bo tak". Czy to takie trudne do zrozumienia? Ja tylko chciałabym się weselić w gronie ludzi mi bliskich - rodzina, którą znam i lubię, znajomi i przyjaciele, którzy są dla mnie ważni... a nie ci, których wypada zaprosić. "Bo tak".
Komentarze do wpisu "Przerwa w imprezie":
1.
Dandys napisał(a):
23 sierpnia 2009, 16:49:29
Co to jest "impresa"?
2.
hexplor napisał(a):
23 sierpnia 2009, 17:48:15
4 dniowe wesele.. wow..
3.
Agnieszka napisał(a):
23 sierpnia 2009, 18:25:19
@Dandys: Dzięki, zmęczenie jednak robi swoje... Już poprawiam.
@hexplor: No tak wychodzi ;-(
Dodaj komentarz: