Coraz bliżej...
13 listopada, 2009
Już niedługo, jeszcze niecały miesiąc i nastanie dzień wyznaczony przez lekarzy. Młoda pewnie zdecyduje się na inny dzień wyjścia, ale to inna sprawa. Ważne, żeby wszystko było dobrze. A na razie są komplikacje, stres i ogólny lekki chaos. To nic, dam radę. Potem będzie gorzej ;-) Ale nie o tym chciałam...
Otóż w powietrzu czuje się już atmosferę świąt. Tych wyjątkowych, prezentowych świąt. W sklepach już czerwono, wszystko się mieni i błyszczy. Nastaje czas szaleństwa zakupowego. A ja, jak co roku, mam pustkę w głowie. Co komu kupić? Co kogo ucieszy? Czy aby na pewno tego jeszcze nie ma? No i pytanie podstawowe w tym roku (jako, że święta nieco inne) - jak to dostarczyć do adresata? Część prezentów można zamówić pocztą, owszem. Ale część kupię tutaj. Jedyny transport w tą stronę będzie miał miejsce 2.12, do Polski mogę "wysłać" w dwóch rzutach niejako - 9 i 16.12. Czasu więc jakby tak nie za dużo... Pomysłów ogólnie brak, kasy nie za wiele, część rodziny przyjedzie tu, część stąd odjedzie tam... Ogólny galimatias! A wszystko to trzeba jakoś opanować i mieć nadzieję, że choć jedna osoba się ucieszy z niespodzianek...
Wcale nie jest tak łatwo kupić prezent Teściowej czy Bratowej. Coroczny problem z Tatą to już w ogóle brak słów... Brat nie wie co chce, Mama to samo, a o Teściu to wolę nie myśleć. Jemu pewnie i tak się nie spodoba to co wymyślę, więc nie będę się dodatkowo stresować. W sumie najprościej kupić prezent Bratankowi, bo jego cieszy prawie wszystko (zazdroszczę mu tego wieku, gdy byle pierdółka wywołuje uśmiech). A Ukochany... Cóż można sprezentować Ukochanemu, który wydaje się, że ma wszystko a któremu wszystko bym chciała dać? Echhh... Do tego dochodzi fakt, że turlanie się po mieście w obecnym stanie to nie lada wyzwanie ;-) Normalnie 15-minutowy spacer zajmuje godzinę lub dwie, a resztę dnia zajmuje odpoczynek i relaks po. Nie jest lekko...
W swej naiwności czekam na propozycje/pomysły - co w tym roku komu kupić? Liczę na chociaż śladowe ilości przebłysków geniuszu u innych, bo moja głowa nie ma siły myśleć nawet :-(
Komentarze do wpisu "Coraz bliżej...":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz: