Trzeci tydzień

21 grudnia, 2009

Już tyle czasu jest z nami nasza mała córeczka, a ja nawet słowem o tym nie wspomniałam. Owszem, jest wpis na drugim blogu - tym o ciąży, ale może warto pochwalić się światu również tutaj ;-)

Michalina Konstancja urodziła się 3 grudnia o godzinie 12:30 i jak do tej pory króluje nieprzerwanie w naszym domu i w sercach. I pewnie jej tak zostanie, bo jest najpiękniejszym i najkochańszym i najcudowniejszym Małym Człowiekiem na świecie :-) I mam pełną świadomość, że każdy rodzic tak myśli o swoim potomstwu, ale w naszym wypadku to jest prawda obiektywna i tego trzymać się będę ;-) Opisywać porodu nie mam zamiaru, bo już to zrobiłam, zainteresowani znajdą lub dopytają. Mogę natomiast napisać, że dziecko to nie jest łatwa sprawa... Wydawało by się, że taki Mały Ktoś to niewiele robi, a jednak potrafi zdezorganizować całe życie. Na pewno jej to wybaczę z czasem, ale na razie to marzę o tym aby się wyspać i przestać martwić w nocy tym, że nagle przestanie oddychać albo się zachłyśnie i jej nie pomogę... I o wielu innych rzeczach marzę i są to marzenia zupełnie inne niż te rok temu. Jak to jeden Mały Ktoś może zmienić świat...

Komentarze do wpisu "Trzeci tydzień":

1. Damian napisał(a):
21 grudnia 2009, 18:32:08

Gratuluję Agnieszko, nie ma bardziej odpowiedzialnej pracy na dwie zmiany niż bycie matką :) Życzę powodzenia i żeby mała zdrowo się chowała. Pozdrawiam.

2. Olik napisał(a):
22 grudnia 2009, 11:38:04

Skąd ja to znam ;) To martwienie się i zupełnie inny światopogląd.... Niestety jest to choroba nieuleczalna.

3. Agnieszka napisał(a):
23 grudnia 2009, 18:22:02

@Damian: Dzięki wielkie :-)
@Olik: Wszystko jest uleczalne. Weź na przykład rodziny patologiczne czy coś podobnego. Wystarczy nie dbać i nie przejmować się dzieckiem a już wraca się do poprzednich priorytetów. Tylko wcale nie jestem pewna czy akurat na tym mi zależy... ;-)

Dodaj komentarz: