Ślub
23 stycznia, 2010
Właśnie trwa ślub. Nie, nie mój. Ale osoby, która jest dla mnie dosyć ważna - mojej przyjaciółki z lat młodości, dziewczyny, którą znam od (nie przymierzając) prawie 25 lat! I mnie na tym ślubie nie ma, mimo że byliśmy zaproszeni. Nie udało się.
Biurokracja szwedzka nas pokonała - ciągle jeszcze moje dziecko nie ma imienia, więc nie może mieć wyrbionego paszportu. Wszystko to trwa tak długo, bo sami nie mamy ślubu. Żyjemy w oficjalnym konkubinacie, co nie oznacza jednak, że Mój Mężczyzna jest od razu Ojcem, a co za to idzie dziecko nie dostaje automatycznie jego nazwiska. Od prawie 2 miesięcy załatwiamy formalności i jak do tej pory udało nam się jedynie potwierdzić ojcostwo i ustalić wspólne prawa opieki nad Maleńką. Na imię jeszcze przyjdzie jej poczekać... oby się udało przed Wielkanocą :-)
Ale miało być o ślubie a nie o problemach administracyjnych. Tak więc ślub trwa. Nie wiem na jakim jest etapie, ale pewnie już jest po, bo miał się zacząć o 17 a jako, że to cywilny to krótka piłka. Jednak jak by nie patrzeć jest to ważne wydarzenie i chciałam na nim być. Chciałam brać udział w jej życiu gdy tak bardzo zmienia się jej życie (choć z drugiej strony to mieszkają ze sobą od dawna już i właściwie to czysta formalność z tym ślubem). Tak czy inaczej żałuję, że nas tam nie ma.
Kiedyś wydawało mi się, że nie ma takiej siły, która by mnie powstrzymała przed pojechaniem na takie wydarzenie. Okazuje się jednak, że nie zawsze i nie wszystko się w życiu układa tak jak bym chciała. Trochę jest mi przykro, że to wypadło akurat teraz, ale nie miałam za wielkiego wpływu na to wszystko. Mam tylko nadzieję, że następnym razem dam radę się załapać na ważne wydarzenia, bo jak do tej pory wszystko mnie omija... wszystkie ważne śluby... widać takie jest życie człowieka na emigracji...
I jak tu zrobic ślub w miejscu gdzie się mieszka, skoro nikt nie przyjedzie i tak... :-(
Komentarze do wpisu "Ślub":
1.
quest napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:30:59
Ślub + kamerka + streaming na żywo przez Internet. :)
2.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:33:29
Tak, w teorii wszystko jest prostrze ;-) Ale nie zawsze tak to działa ;-) Bo niby jak nadawać z urzędu czy z sali weselnej? Przez komórkę?
3.
quest napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:34:05
Nie da się. Potrzebujesz kamerę a nie Nokię.
4.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:35:00
No więc właśnie... A komu by się chciało dla jednej osoby...
5.
quest napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:36:03
To nie prościej ściągnąć tę osobę? Rayanair'em to będzie kosztować ze 60 złotych.
6.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:38:19
Czyli piszesz o moim potencjalnym ślubie? Ja o tym dzisiejszym :-) O tym, na który nie dane nam było pojechać i którego nie mam jak obejrzeć.
Na nasz z zaproszonych przyjedzie kto będzie chciał - nie ma przymusu. Najwyżej nas taniej wyjdzie ;-) I najwyżej będzie mi przykro, że ktoś nie dał rady, ale zrozumiem - w końcu sama nie mogę...
7.
quest napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:40:05
Tak, o potencjalnym.
A jak wygląda ślub cywilny w Szwecji?
Papierki, podpisy i finito?
8.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:44:56
Dokładnie tak - rejestracja na 3 miesiące przed, chyba dwóch świadków albo i nawet nie, podpis na papierku i już. Ogólnie kilka minut i już.
9.
quest napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:46:36
Więc dlaczego tak to cię boli? Podpisanie świstka było tylko formalizacją związku.
10.
lagom napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:46:50
This is Sweden, not Eden ;-)
11.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 17:48:57
@quest: bo chciałam być na imprezie po :-)
@lagom: Sweden, Eden - almost the same ;-)
12.
FCUK napisał(a):
23 stycznia 2010, 19:36:59
No rzeczywiście, wydarzenie z życia, którego nie można przegapić a jeśli coś stanie na przeszkodzie to trzeba płakać na joggerze. Ciekaw jestem czy łzy byłyby również z powodu choroby lub innych czynników losowych. W końcu "chcem a nie mogiem" musi mieć uzasadnienie. Najlepiej w złym systemie.
13.
Agnieszka napisał(a):
23 stycznia 2010, 19:40:07
@FCUK: Owszem, łzy byłyby też gdybym nie mogła pojechać na inne okazje. Nawet większe by były, zwłaszcza, że tym razem jest tylko smutek i żal a nie łzy. System jest dobry, tylko czasochłonny nieco, zwłaszcza gdy w środku wypadają święta.
14.
kubarek napisał(a):
24 stycznia 2010, 20:59:46
Ciekawe co te biurwy robią przez te 2 miesiące ... to powinno trwać jeden dzień :)
15.
Marsjanin napisał(a):
24 stycznia 2010, 21:08:26
Ja się troszkę dziwię, że z małym dzieckiem na ślub chciałaś się wciskać. :) Nic tak nie potrafi popsuć sakramentalnej ciszy jak płacz bobasa, któremu akurat w tej sekundzie zmoczyła się pieluszka. Nie miałaś z kim na dzień-dwa dziecka zostawić w Szwecji? Byłoby prościej, taniej, i od razu gotowy pretekst, że musicie szybko wracać. :]
16.
Agnieszka napisał(a):
24 stycznia 2010, 21:54:45
@kubarek: Wysłanie papierów z miejsca na miejsce trwa, a to wszystko jest w różnych miejscach, itd...
@Marsjanin: Ślub w urzędzie, więc szybko i można wyjść na korytarz. W Szwecji jesteśmy sami, więc nie ma z kim zostawić. Poza tym jak zostawić dziecko skoro muszę ściągać mleko dla niej? Co by jadła?
17.
Marsjanin napisał(a):
24 stycznia 2010, 21:56:27
No też prawda... Typowy samiec, już zapomniałem o podstawowej funkcjonalności piersi. :)
Dodaj komentarz: