1/52 Monika Szwaja "Nie dla mięczaków"
16 stycznia, 2012
Może niezbyt ambitnie zaczynam projekt, ale z uwagi na to ile innych mam pozaczynanych, to choć jedną chciałam skończyć w miarę szybko.
Ta jedna to właśnie Nie dla mięczaków Szwai. Krótka książeczka (93 strony) była dołączana jako prezent od EMPiKu w zeszłym roku przy zakupach powyżej iluśtam. Od tej pory leżała na półeczce i czekała na lepsze dni, które też właśnie nadeszły.
Co do samej treści to w sumie nic porywającego, ot romans i skomplikowane relacje rodzinne świeżo upieczonego rozwodnika i pani z muzeum. Może jeszcze nie Harlequin, ale nie dużo brakuje. Trochę wydawało mi się naciągane, za dużo na raz się dzieje i zbyt różnorodnie, no ale czasem życie bywa nieprzewidywalne.
Ogólnie fajne do poczytania w podróży, na szybko, jako lekkie czytadło, czym po prawdzie jest. Na pewno więcej niż raz nie przeczytam, a skoro było za darmo to i pieniędzy nie straciłam. Ot, było minęło.
Komentarze do wpisu "1/52 Monika Szwaja "Nie dla mięczaków"":
1.
quest napisał(a):
17 stycznia 2012, 06:52:35
Nie wiem co ty za śmieci czytasz. Trzeba było sięgnąć po polecone przeze mnie "Kłamstwa Locke'a Lamory".
2.
agnieszka napisał(a):
17 stycznia 2012, 21:45:07
Śmieci, nie śmieci, jedno zaliczone. Czas goni a tu okazuje się, że nie jest tak łatwo. "Kłastwa..." są na liście, nadejdzie ich pora. Chwilowo nadganiam mniej ambitnie. Przyjdzie czas i na bardzo ambitne teksty :-) Teraz najbliżej końca jest Piekara i jego Mordimer Madderdin.
Dodaj komentarz: