W weekend odwiedzili nas goście z Polski, co zaowocowało sobotnią wyprawą do muzeum. Wybór padł na Muzeum Techniki, bo warto, zwłaszcza z małym dzieckiem.


Jest to muzeum interaktywne, wiele z ekspozycji ma eksponaty nadające się do przesuwania, ruszania, kręcenia czy oglądania w formie filmów. Goście bawili się nieźle, zważywszy na ilość wystaw, chociaż trochę za późno się wybraliśmy i zabrakło na wszystko czasu. Córce najbardziej podobała się część o ekologii i prądzie, zwłaszcza wszelkiego rodzaju prądnice oraz wahadło Newtona. A i dorośli znaleźli conieco dla siebie. Szkoda, że wszystko jest po szwedzku, bo sporo czasu schodziło na tłumaczeniu co i jak. A można było zrobić tabliczki w dwóch językach i byłoby po problemie...
Niestety niezdążyliśmy iść na piętro, gdzie panowało światło i dźwięk, ale na pewno jeszcze nie raz się udamy tam żeby się Młoda wyszalała.

Komentarze do wpisu "Cosiowe 1/52: Muzeum Techniki w Sztokholmie":

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz: