101/1001 edycja pierwsza
07 grudnia, 2011
Przypadkiem odkryłam, że wczoraj skończył mi się czas. Minęło moje 1001 dni. Warto więc może podsumować, co udało mi się zrobić a czego nie... Muszę z ręką na sercu przyznać, że niedługo po stworzeniu listy, kompletnie o niej zapomniałam, więc właściwie to co udało mi się zrobić, zrobiłam przez przypadek. Przeglądając listę stwierdziłam jednak, że nie jest tragicznie. Owszem, gdybym pamiętała co chciałam, to pewnie by mi lepiej poszło, natomiast sporo rzeczy okazało się nieosiągalne z jednego prostego powodu. Nic nie jest już takie same jeśli robi się to z małym dzieckiem u boku. Odwiedzanie muzeów może jeszcze jakoś by poszło, ale wyprawa do opery z płaczącym szkrabem to już niestety inna historia. Tak czy inaczej - czas na podsumowanie. Będzie długo.
1. doprowadzić kogoś do łez ze szczęścia - udało się, gdy informowałam moich Rodziców o ciąży.
2. przeczytać całą książkę po szwedzku - udało się, musiałam to zrobić żeby zaliczyć kurs.
3. przegadać z kimś całą noc - o ile pamiętam to całej nocy niestety nie.
4. obejrzeć film bollywood - jeśli Slumdog się liczy to zaliczone.
5. obejrzeć musical na Brodway - no niestety nawet się nie zbliżyłam... 6. iść na koncert jednego z moich ulubionych zagranicznych wykonawców - również nie
7. dokończyć doktorat - kolejne nie :-(
8. zdać egzamin na tłumacza z dowolnie wybranych języków - i znowu nie
9. kupić portfel lub torebkę Burberry - jeśli torebka na wózek się liczy to tak :-)
10. kupić coś zapierającego dech w piersiach - nawet nie wiem co to mogłoby być... więc chyba nie
11. zjeść 5 kolacji z 5 nowymi osobami - jadłam sporo z różnymi osobami, więc chyba tak
12. przeczytać po jednej książce (opisującej życie mieszkańców, pamiętnik, autobiografię, itp.) z każdego kontynentu - z każdego kontynentu to niestety nie
13. zacząć regularnie uprawiać 1 sport - marzenia...
14. schudnąć do co najmniej 28 BMI - kolejne nierealne...
15. zjeść 10 potraw z całego świata przygotowanych przez nativów - jeśli liczą się potrawy w restauracjach to i owszem, mogłabym się doliczyć tylu.
16. spędzić co najmniej po 3 dni w 5 stolicach świata - po 3 dni to nie, ale w 5 stolicach to by się mogło zgodzić.
17. wygrać coś - oczywiście, że nie.
18. rozwiązać samodzielnie całą krzyżówkę po szwedzku - tylko sudoku ;-)
19. raz w tygodniu chodzić na basen (i pływać przez co najmniej godzinę) - o czym ja myślałam tworząc tą listę??
20. pojechać na spontaniczną wycieczkę zagranicę - zależy jak bardzo spontanicznie, ale chyba tak.
21. pić tylko wodę i zieloną herbatę przez 2 tygodnie - niestety nie, co więcej zaczęłam pić kawę.
22. spędzić Sylwestry w innym miejscu na świecie - udało się, choć niezamierzenie.
23. zrobić porządek w szafie z ubraniami (bez sentymentów) - prawie, wszystko poszło do piwnicy i nie ma kto przynieść ;-)
24. odłożyć wszystkie 1 koronówki przez rok i kupić coś szalonego za to - też nie wyszło, za bardzo siedzimy w długach na takie ekstrawagancje.
25. obciąć włosy na max 1,5 cm - a tu o dziwo się udało! I to nie raz :-)
26. znaleźć pracę, która będzie sprawiać mi satysfakcję - jeśli liczy się pomysł na własną firmę, to owszem
27. zdobyć zielona kartę w golfa - nawet się do kijów nie zbliżyłam przez ten czas.
28. popłynąć w rejs - kolejne marzenie...
29. raz w miesiącu iść na darmowy pokaz, do muzeum lub galerii - z płaczącym dzieckiem na ręku? nie bardzo...
30. zaskoczyć samą siebie - codziennie i nieodmiennie ;-)
31. pójść na kurs gotowania - jakoś nie było kiedy.
32. mieć dziecko - to się udało od razu ;-)
33. sprawić komuś niespodziankę - zaliczone
34. zdobyć reprodukcję „Czwórki” Chełmońskiego i powiesić na ścianie - niestety nie
35. zdobyć reprodukcję „Wigilii na Syberii” Malczewskiego i powiesić na ścianie - również nie
36. mieć ściany żeby powiesić powyższe obrazy - ściany są, tylko nie da się na nich obrazów powiesić.
37. przez miesiąc nie zabić żadnej istoty - ach te komary i pająki!
38. wymyślić co chcę robić w życiu - nadal brak pomysłu
39. nauczyć się tańczyć - jeśli jeden taniec wystarczy to owszem ;-)
40. przeczytać twórczość jednego z noblistów z czasu trwania projektu - nie
41. obejrzeć wszystkie filmy nominowane do Oscara w danym roku - nie, ale wpadłam w ciąg seriali i całkiem nieźle sobie radzę z niektórymi ;-)
42. wykończyć mieszkanie - mieszkanie szybciej wykończy mnie... albo moje dziecko...
43. przenocować co najmniej 5 couchsurferów - kto by przyjeżdżał do małego dziecka?
44. zacząć kolejne studia - i to nie jedne ;-)
45. nauczyć się robić na szydełku lub drutach - brak cierpliwości i nauczyciela
46. złożyć hołd 10 osób, które miały wpływ na losy świata w miejscach ich spoczynku - niestety nie
47. odwiedzić 7 cudnych miejsc na świecie - cudne miejsca odwiedzone choć są one cudne w mojej opinii.
48. odwiedzić miejsca kultu/świątynie wielkich religii - może kiedy indziej
49. wziąć udział w obchodach najważniejszych świąt wielkich religii - i znowu nie bardzo
50. spróbować miejscowego alkoholu w każdym miejscu jakie odwiedzę - to niestety się udawało, choć nie w czasie ciąży
51. spróbować miejscowej potrawy w każdym miejscu jakie odwiedzę - to też jak najbardziej zaliczone
52. zebrać duże plony pomidorowe i truskawkowe - kiepski balkon mam i słabo rosną :-(
53. przez 2 tygodnie chodzić powyżej 10 tys. kroków - nie wiem czy jednym ciągiem były dwa tygodnie, ale przez 5 miesięcy było 8 kilometrów dziennie z wózkiem do i z przedszkola ;-)
54. kupić pomarańczowy palec w Holandii - byłam w Holandii, ale palca nie kupiłam (tandetne były)
55. kupić buty/trzewiki - też nie
56. kupić matę masującą - czy prezent Gwiazdkowy się liczy?
57. zacząć się uczyć języka migowego - nie dało się, bo za słabo znam szwedzki
58. odwiedzić 15 muzeów w Sztokholmie - chyba na siusiu... :-(
59. przez jeden tydzień być Yes Woman - nie, ale być No Woman przez 1001 dni jak najbardziej ;-(
60. zapisać się do dawców szpiku - lada dzień, bo podnieśli limit wieku i zaczęłam się kwalifikować!
61. przez miesiąc codziennie rano uśmiechać się do siebie w lustrze - zdefiniuj rano...
62. pojechać do Laponii i obejrzeć Zorzę Polarną - nie, choć tak blisko mamy
63. nauczyć się 5 nowych rzeczy - na pewno zaliczone
64. przeczytać i ocenić 101 książek - nie :-(
65. kupić błękitną jedwabną koszulę do wiązania w pasie - nie robią chyba w tak wielkich rozmiarach ;-(
66. zdobyć 5 nowych kubków Starbucksa - YES!
67. zaadoptować (choćby tylko wirtualnie) kota - wirtualnie przez chwilę tak, potem na szczęście znalazł dom
68. pojechać na arabski targ i wytargować dobrą cenę - nie byłam nawet blisko
69. kupić City Notebook i wypełnić go (dowolne miasto) - też nie
70. spróbować 20 nowych smaków herbaty - nawet większej ilości
71. obejrzeć 5 oper lub operetek - nie
72. nauczyć się obsługi jednego przydatnego programu komputerowego - nawet kilku
73. nauczyć się kaligrafii chińskiej lub japońskiej - niepotrzebne
74. nauczyć się zaparzać herbatę po japońsku - niestety
75. nauczyć się zaparzać kawę po arabsku (w tygielku) - również nie
76. przynajmniej 2 razy w miesiącu iść na spacer z aparatem i uwiecznić otaczający mnie świat - iść szłam, ale bez aparatu za to z wózkiem, i nie 2 razy w miesiącu, ale codziennie
77. przeczytać i zrozumieć przynajmniej jeden artykuł dziennie w obcym języku (nie będę wklejać tytułów czy tematów, bo wyszła by z tego całkiem niezła bibliografia) - chyba tak, bo sporo czytam do szkoły i z lokalnej prasy
78. zafundować głodnemu posiłek - jakoś wszyscy chcą pieniądze a nie jedzenie
79. spędzić jedno przed/popołudnie z książką w parku - jeśli trawnik przed domem się liczy i zamiast książki papierowej, Kindle - to tak
80. obejrzeć po 5 filmów z najlepszych filmów z każdej dekady (wg imdb) (50 filmów) - nawet nie byłam blisko
81. nauczyć (skutecznie!) kogoś czegoś pożytecznego - codziennie uczę czegoś moją córkę
82. przeżyć tydzień bez narzekania i marudzenia - taaaa...
83. zrobić listę 20 rzeczy, które sprawiają, że jestem szczęśliwa i zrobić je - nie wiem czy uzbierałoby się 20 rzeczy
84. być wegetarianką przez tydzień - bez mięsa się nie da :-(
85. przekonać kogoś żeby zamiast prezentu dla mnie przekazał tę kwotę na cel dobroczynny (kupić kurę czy kozę dla afrykańczyków, itp.) - nie przekonałam nikogo, ale sama daję kasę na KIVA
86. skatalogować domową bibliotekę - nie ma szans, coraz więcej książek i coraz mniej czasu...
87. stworzyć ekslibrys i podpisać każdą książkę - również nie
88. obejrzeć 5 przedstawień w czasie letnich przedstawień teatralnych w parkach - i znowu porażka
89. odwiedzić Prowansję jesienią - niestety nie
90. poradzić się wizażysty - jedna fryzjerka mi radziła, ale nie wiem czy to się liczy ;-)
91. iść do wróżki/tarocisty - brakło czasu i pieniędzy
92. zabrać bratanka na całodniową wycieczkę w ciekawe miejsce - Amsterdam się liczy?
93. skończyć ciekawy, ale do niczego mi nie potrzebny kurs - całe mnóstwo!
94. codziennie przypominać najbliższym, że są dla mnie najważniejsi. to zadanie nie stanowi dla mnie wyzwania, bo i tak ciągle im mówię, że ich kocham, więc postanowiłam je zmienić na inne. - i nie zmieniłam, ale codziennie i tak im powtarzam.
95. obejrzeć pokaz tańca irlandzkiego - nie wyszło
96. nie kupić żadnej książki przez miesiąc - w sumie głupi pomysł ;-)
97. zapisać co najmniej 101 przepisów na blogu kulinarnym - ani jednego :-(
98. kupić sobie kapelusz i go nosić - zrobione :-) choć teraz trochę na niego za zimno ;-)
99. znaleźć sobie hobby - brak czasu na hobby
100. przynajmniej raz w tygodniu ugotować lub upiec coś nowego - i zabrać radość gotowania mężowi? o nie... ;-)
101. wymyślić listę 101 na następne 1001 dni - w trakcie realizacji ;-)
I tak oto dobrnęłam do końca. Udało się zrobić sporo (33 jeśli się nie pomyliłam), nie udało się jeszcze więcej. W sumie chyba nie wyszło najgorzej? Jak na zapomniany projekt to chyba całkiem ok. No i niektóre rzeczy zrobiłam w jakimś stopniu, choć nie całkiem...
No może faktycznie nie wyszło najlepiej. Następnym razem może wyjdzie inaczej.