Rocznica
18 listopada, 2008
Dziś króciutko, choć dotyczy to całkiem długiego czasu.
agnkoz@gmail.com
Dziś króciutko, choć dotyczy to całkiem długiego czasu.
Czasem w życiu przychodzi taki dzień jak poniedziałek. Przed nim następuje z reguły niedziela, która bywa, że obfituje w wydarzenia. Nie inaczej było i tym razem, choć wydarzenie było jedno.
I już po przeprowadzce, choć to jeszcze nie koniec zmagań. Na razie mieszkamy w totalnym chaosie i na kartonach.
Znalazłam pracę. I już nawet pracuję. Jeszcze nielegalnie, ale ponoć mam podpisać umowę niedługo. Oczywiście nie jest to szczyt moich marzeń, ale przynajmniej mam jakieś pieniądze, żeby się urządzać. Co to za praca? Echh... Coś czego nigdy nie chciałam robić.
Zwiedzanie czas zacząć. Fachowo nazywa się to visning, a tak naprawdę jest po prostu łażeniem od domu do domu i oglądaniem go od wewnątrz. Zaczęliśmy w niedzielę i ciągle kontynuujemy.
Osiołkom w żłoby dano. I osiołki od kilku(nastu, dziesięciu) dni siedzą i główkują. I zdecydować się nie mogą. A rzecz tyczy się mieszkania.
No i już. Koniec ze stresem. Teraz czas na nudę. Tak właśnie, teraz będę się nudzić. Od dzisiaj do odwołania, czyli do czasu znalezienia pracy/szkoły/innego zajęcia. Bo właśnie tak oto wczoraj skończyłam szkołę.
Właściwie to nawet nie wiem o czym pisać, strasznie stresujący tydzień mi się trafił. Sama nie wiem czym się bardziej denerwować...
Tak właśnie. Udało mi się. Znalazłam pracę i przepracowałam w niej całe... 5 godzin. Następnego dnia szef podziękował mi za współpracę. Powód? Za bardzo chciałam pracować legalnie, a panu najwyraźniej nie o to chodziło. Ale po kolei...
Dziś nieco muzycznie. Jako, że siedzę w cichym mieszkaniu, w którym jedynymi odgłosami ostatnio są wrzaski i gonitwy dzieciaków zza ściany, postanowiłam posłuchać trochę muzyki szwedzkiej (jak nauka to nauka ;-)).