Brzmi drastycznie, a i temat dość poważny. Sprawa, która mi zajmuje kilkanaście/kilkadziesiąt minut raz na 4 miesiące, a dla kogoś innego może być kwestią życia. Dawstwo krwi. Od wczoraj oficjalnie mogę się zaliczać do szacownego grona ludzi, którzy oddali część siebie dla innych. Może ktoś pomyśli, że to głupie - chwalić się tym publicznie, ale dla mnie to ważne. O tyle ważne, że dopiero tu, w Szwecji, pozwolili mi oddać krew. W Polsce uważali, że może to stanowić zagrożenie dla mojego zdrowia, więc nie wolno mi było. Tutaj mniej się bali, za co jestem im wdzięczna!
Czytaj dalej...